Open top menu
Agresor, obserwator, ofiara – którą rolę wybierasz?

Agresor, obserwator, ofiara – którą rolę wybierasz?


Przemoc nie ma płci i nie zwraca na nią uwagi, podobnie jak na wiek. Otrzymaliśmy kolejny list od naszego Fana, który opowiada w nim o dość niecodziennym (a może codziennym? – oby nie), ale przede wszystkim oburzającym i dziwnym wydarzeniu. Przeczytajcie.

Opowiem o sytuacji, której byłem niedawno świadkiem. Myślę, że problem jest wart zastanowienia, jak i z pewnością nadaje się na przedmiot debaty, za którą gdzieś (raz bliżej lub dalej) kroczą niemrawo podejmowane działania, co do pozycji mężczyzny w naszym współczesnym społeczeństwie, w sensie prawnym także.

Wracałem niedawno autobusem nocnym w stronę domu, pod Dworcem Wschodnim. Wtem widzę, jak wbiega do niego młoda dziewczyna i przeciska się do przednich drzwi przede mną, poprzez które chce wsiąść mężczyzna koło 40-tki. Dziewczyna rzuca się na niego, zaczyna, bić, kopać, próbuje uniemożliwić mu wejście, wyzywa, krzycząc że nie wsiądzie, po czym myśląc, że jej się udało, cofa się z powrotem do wnętrza pojazdu.

Mężczyzna z siatkami jednak zajmuje miejsce tuż za kierowcą. Dziewczyna w szale wraca na przód i powtórnie zaczyna atakować, przezywać, wyklinać, terroryzować jego, jak i wszystkich wokół. Sytuacja robi się nerwowa. Zaczyna budzić wielką konsternację, gdy co sekundę słyszymy wyzwiska sugerujące, iż mężczyzna jest pedofilem. Ów wspomniany stara się zachować w miarę spokój i nie ulegać atakom, reagując nerwowo uśmiechem i próbując uciszyć, uspokoić dziewczynę, jak i bronić się przed ciosami. Nic to nie daje, a tylko wzmaga agresję i dziewczyna żąda, żeby opuścił on autobus na następnym przystanku, bo go zabije itp.

Pasażerowie robią się przestraszeni, podenerwowani. Mężczyzna widać, że został sterroryzowany i nie panuje nad sytuacją, co tylko napędza dziewczynę, która zaczyna go kopać i to dość silnie, bez ogródek.

Walka

Coraz bardziej zaczynałem się denerwować, ale jak wszyscy słyszeliśmy zarzut pedofilii, to nie wiadomo było, kto tu jest poszkodowany i co z tym zrobić. Niemniej poczułem, że dziewczyna zaznaczyła swoje racje i kontynuowanie tego znęcania się było już przesadą. Takie zachowanie nie uczyni nikogo lepszym, ani tym bardziej nie zapobiegnie czemuś, co ponoć miało miejsce. Poczułem się nagle, jak niegdyś w pubie, kiedy jakiś pijany jegomość, w swoim omamie szukał byle pretekstu, do poluzowania swojego ego, lecz tym razem było to w wersji kobiecej.

Mężczyzna bronił się dalej przed atakiem, a każdy nawet najmniejszy gest w jej stronę, był powodem do dalszego terroru jego osoby, z zarzutem molestowania. W pewnym momencie, widząc reakcję widzów, dziewczyna zaczęła się uspokajać, wciąż jednak grożąc.

Wiosna, panie sierżancie

Nie wiem, kto wezwał policję, ale w każdym razie, radiowóz zatrzymał się na ulicy i kierowca zaprosił panów na interwencję. Z tego co udało mi się dosłyszeć, to wersja dziewczyny była taka, że stała z koleżankami i on patrzył się na nie, co było dość mocno zaznaczane, że się patrzył, a potem miał zacząć obmacywać jej koleżankę.

Agresorka ewidentnie, aspirowała do bycia jak starsi koledzy z podwórka, bo samo zachowanie, trening sportowy, jak i słownictwo, chcąc nie chcąc, takie skojarzenia podsuwały. Co ciekawe, nie odczułem przerażenia w jej nerwach, tylko amok, ale skontrowałem sam siebie, że przecież to nie jest regułą! I irracjonalność przy strachu, potrafi uczynić wręcz z nami cuda, chociaż tutaj cudem było jej przygotowanie, więc będąc szczerym, to nie określiłbym jej jako bezbronnej. Przy sprawach związanych z molestowaniem oceniamy, że jedna strona jest zawsze bezbronna. Pedofil, musi czuć, że inicjatywa jest po jego stronie, że panuje nad całością. W tej sytuacji jednak, dziewczyna bardzo akcentowała zarzut pedofilski, jakby chciała mieć w tym swoją wyższość, że ona jest tutaj kimś.

Dowód proszę

Wersja mężczyzny była taka, że wracał do domu, wstąpił na zakupy w Tesco (faktycznie miał 3 torebki z takim logo) i chciał wsiąść w pociąg na wschodnim do domu, ale nie zdążył, więc uznał, że poczeka na nocny autobus. Nie słyszałem całej rozmowy z policjantami, ale z tego co do mnie dotarło, to zdaje się, podczas tego postoju po za nim, były faktycznie jeszcze dziewczyny, gdzie jakoś doszło do konwersacji, no i efekt finalny już znamy.

Mężczyzna chciał zgłosić oficjalnie, że został zaatakowany, pobity. Powiedział, że lekarza nie potrzebuje, ale boi się dalej jechać autobusem, gdyż może być znowu zaatakowany. Był przy tym pewny swojej wersji, gdyż autobus miał kamerę i prosił kierowcę, żeby dowiedział się, jak to zabezpieczyć. Dodał również o kamerach na Dworcu, które powinny były rejestrować, czy rzeczywiście dotykał kogokolwiek.

Policja nie zainteresowała się sprawą. Przeprowadzono rozmowy z obiema stronami i na tym się skończyło. Mężczyzna był trochę przerażony, bo oskarżono go o pedofilię i pobito. Czuł że nie może nic zrobić, bo będzie jeszcze gorzej, a prawo nie będzie za nim stać. Komentował, że kiedy próbował ją uspokoić, to bał się jej dotknąć, żeby nie dać argumentu. Nie chcąc więc ryzykować dalszych problemów, wysiadł razem z policjantami, twierdząc że spróbuje złapać taksówkę.

Gdy autobus ruszył, dziewczyna podeszła do grupki osób, która wsiadła później, lecz widziała zdarzenie i zaczęła się im, niczym ofiara tłumaczyć, o ataku i macaniu przez pedofila, po czym wysiadła sama na następnym przystanku.

Co wydarzyło się naprawdę?

Myślałem potem o sobie samym w tej sytuacji, zważywszy, że siedziałem po przeciwnej stronie i w pewnym momencie chciałem zareagować, gdyż atmosfera dotykała całego tego społecznego wagonu, którym pędziliśmy, a funkcjonowanie  we wspólnocie dzieli emocje między siebie. Jednak kiedy usłyszałem zarzut pedofilii, wstrzymałem się. Wstrzymała się cała grupa podróżnych. Nikt prawdę mówiąc nie wiedział, jak zareagować. Myśli błądziły między słusznością linczu, a dobrem cywilizacji i trudny impas przerwało dopiero wejście policji, lecz w efekcie ich wyjście, postawiło kolejne pytania. Kto tu w gruncie rzeczy był winny, poszkodowany? Gdzie podziały się koleżanki? Czemu nie sprawdzono poziomu alkoholu?

Tak naprawdę trudno mi jest ocenić, z czym miałem tu do czynienia. Kto kłamał? Ale przez cały czas trwania tego zdarzenia, nie dawała mi spokoju myśl, że wszyscy padliśmy ofiarą tej dwuznacznej sytuacji, wrzuceni jak przymusowa publika do teatru, który wyszedł na ulicę, wraz z dwójką aktorów, komentujących współczesne nam czasy. I jakie one są?

Totalnie ambiwalentne mówiąc za Marksem! Adam z Ewą opuścili raj i w ferworze wzajemnej agresji wlecieli do przybytku na dwóch kołach, gdzie Ewka już nie chce płakać, lecz wydziera się w niebogłosy, a przerażony Adam, dużo starszy wiekiem nie wie nawet jak skutecznie się obronić, przed taką napastliwością.

Jak żyć?

Ten przypadek pokazuje, że mężczyzna, zwłaszcza polski mężczyzna jest obecnie totalnie zagubiony, między codziennością, wizją przyszłości, percepcją przeszłości, wzrastającym feminizmem czy generalnie emancypacją, potępianiem lub lekceważeniem autorytetów, kryzysem religii, a tym czym jest duchowość i czym się ona różni od religii. I nawet nie mówię tu o młodych mężczyznach, czy chłopcach, którzy ze względu na lepszą mobilność i możliwości w wieku informacji, mogą szybciej dostosowywać się do tempa i wymogów, lecz zastanawiam się nad mężczyznami wieku średniego, jak ten Adam, który zarazem był na przemian widzem i aktorem. Ujrzałem przeciętnego człowieka z torbami, sterroryzowanego, przestraszonego siebie, może swojej reakcji, osoby która nad nim stała i tego że jeśli samemu nie zadbasz, to i prawo nie będzie chciało w to wniknąć.

Zastanawiam się tu też nad sobą. Jak bym się zachował, poczuł? Bycie niewzruszonym jest cnotą. Lecz czasem wypada przełamać schemat, nie tylko dlatego, że moment ku temu sprzyja, czas czy zwykła potrzeba spontaniczności. Chodzi o to, że takie zdarzenie jak powyżej opisane, na nowo definiuje słowo ofiara… którą obecnie stajemy się wszyscy – ofiarą przemocy, niezależnie czy widzimy się w roli agresora, obserwatora, czy… faktycznie ofiary.


anonim