Open top menu
Zaprotestuj!

Zaprotestuj!


Otrzymaliśmy bardzo cenny list – o motywacji, wychowaniu i tym, jak budować w dziecku poczucie własnej wartości – szczególnie w córkach. Przeczytajcie.

Chciałabym polecić wywiad z Jesperem Juulem w Tygodniku Powszechnym, który wprawdzie wydaje się być adresowany do kobiet, ale powinni przeczytać go również mężczyźni, a zwłaszcza ojcowie. Najbardziej poruszył mnie fragment: Chłopców trzeba uczyć odmawiania matkom. Powinni ich tego uczyć ojcowie. Czy faktycznie? Jak tego dokonać? Komu się udaje?

Krzyk kontra cisza

Kiedy czytam to zdanie, przypominają mi się sceny z czasów przeszłych i obecnych, gdzie moja matka o narcystycznych cechach wpada we wściekłość za każdym razem, kiedy nie robię czegoś dokładnie tak, jak ona sobie życzy. Kiedy projektuje na mnie własne zachowania. Szydzi, przedrzeźnia, wmawia, że źle robię, czuję, postrzegam… Mój ojciec powinien był wtedy walnąć pięścią w stół i wrzasnąć: Nie traktuj tak mojego dziecka! Nigdy tego nie zrobił. Albo udawał, że nie wie co się dzieje, albo brał stronę matki.

Nigdy nie dawałam rodzicom powodów do takiego traktowania. Nie miałam problemów w nauce, nie piłam, nie paliłam, nie włóczyłam się w podejrzanym towarzystwie. Siedziałam w swoim pokoju i czytałam książki, bo byłam zbyt nieśmiała, zahukana i przerażona otaczającym światem, żeby wyjść na zewnątrz. Przeżyłam dosłownie lata depresji, gwałtownych wahań nastrojów, kompletnego braku samoakceptacji i tendencji do samookaleczania. Dzisiaj jestem inteligentną, dobrze wykształconą kobietą, która realizuje się w pracy. Ale dopiero teraz zrozumiałam, że dla rodziców nigdy nie będę wystarczająco dobra i że ojciec nigdy nie stanie po mojej stronie. Jest przede wszystkim mężem matki, a nie moim ojcem.

Na kogo mam wyrosnąć?

Nie potrafię podjąć decyzji, co zrobić z moim życiem. Wiem, że mam duży potencjał i chciałabym rzucić się na głęboką wodę, ale chociaż umysł mówi, że poradziłabym sobie to podświadomość skutecznie mnie hamuje. Dr Clarissa Pinkola Estes napisała kiedyś: Interesujące, że córki, które mają tak prostodusznych ojców, często potrzebują o wiele więcej czasu na przebudzenie.

Być może dla mnie jeszcze nie jest za późno, a na pewno nie jest zbyt późno dla tysięcy małych dziewczynek, wychowywanych z jednej strony w ciasnym skafandrze tradycji i tego, co wolno, a czego nie, a z drugiej strony wśród reklam, które wszystko, co adresowane do dziewcząt ubierają w różowe i błyszczące opakowanie.

Dlatego jeżeli masz córkę, to proszę mów jej, że potrafi, że da sobie radę, żeby spróbowała, że na pewno się uda, a Ty pomożesz. Proszę, pokazuj jej szersze horyzonty niż bajki o księżniczkach i kucykach. A przede wszystkim, proszę, zaprotestuj głośno, jeżeli widzisz, że matka naprawdę oskarża ją o coś bezpodstawnie. Ona to zapamięta, gwarantuję Ci to. Nawet nie wiesz jak duże znaczenie to może mieć dla jej przyszłości.


anonim