Open top menu

Jak zostać anty-dupkiem?


Krew mnie zalewa, kiedy widzę mężczyzn głupich, aroganckich, pewnych siebie i przekonanych, że posiedli najlepszą prawdę; mężczyzn głoszących, że z racji swojej samczej płci należą im się ze strony kobiet jakieś fawory i przywileje…

Ci faceci każą się obsługiwać swoim dziewczynom i małżonkom, są wobec nich chamscy, traktują je z góry i lekceważąco, mówią babskie o wszystkim, czego nie umieją lub nie rozumieją. Swoje żałosne, cieniuchne zainteresowania, te różne wędkowania-samochody-gadżety-kibicowanie-majsterkowanie, uważają za sól ziemi i miarę prawdziwej męskości. Bałaganią w domu, są niesolidni, nieodpowiedzialni, leniwi, ale przekonani o swoich mucho macho walorach i prawach. Kiedy ich oglądam, dziękuję losowi, że nie jestem kobietą i że nie grozi mi, aby taki dupek kiedykolwiek łaził mi po mieszkaniu i pakował się w moje życie. Wtedy, trochę, rozumiem sarkastyczno-fanatyczno-antymęski ton artykułów w różnych Wysokich Obcasach albo wpisów na foch.pl i innych, podobnych portalach!

Kłopot jest w tym, że bycie anty-dupkiem nie jest metodą usuwania dupka; przeciwnie, utwierdza go. Oczywiście, zemsta jest słodka i przynosi ulgę. Pojmuję i podzielam emocjonalno-psychologiczną logikę, na przykład wzajemnego wyrzynania się przez katolików i protestantów podczas wojen religijnych w XVI i XVII wieku, ale żadnej ze stron nie daję prawa, by czuła się lepsza. No i chodzi przecież o to, by przestać w ogóle się wyrzynać.

W życiu codziennym, w naszych domach, na pewno stroną słabszą o wiele częściej są kobiety. One, częściej i dotkliwiej niż my, mężczyźni, bywają lekceważone, ogłupiane tradycyjnymi rolami i przesądami, zmuszane – wprost, lub siłą społecznych nacisków – do brania na siebie odpowiedzialności za większość domowych zadań. Kobiety częściej są wykorzystywane, nagabywane seksualnie, nawet bite i gwałcone. Tym zjawiskom trzeba się przeciwstawiać z całą energią, choć oczywiście – wbrew mniemaniu wojowniczych tzw. feministek – nie ma na ich likwidację prostej i szybkiej recepty: żadne prawa ani nakazy, ani zakazy, nie rozwiążą zła, tak głęboko zakorzenionego w tkance naszej cywilizacji.

Natomiast w sferze debaty, intelektualnej i pseudo-intelektualnej mody, pop-kultury i pop-psychologii, stroną słabszą, dramatycznie słabszą są mężczyźni! Źle się dzieje, jeśli nasze domy i sypialnie oddajemy we władanie głupim, pewnym siebie, okrutnym facetom-prostakom i chwała tym kobietom, i tym – mniej od nich licznym – mężczyznom, którzy się temu sprzeciwiają. Również jednak źle się dzieje, kiedy łamy naszych gazet i czasopism, nasze fora internetowe, całą niemal blogosferę opanowują głupie, pewne siebie, okrutne prostaczki – więc przeciwko nim będę tutaj występował.

Głupactwo, wojownicza i hałaśliwa anty-męskość, ukrywające się pod pseudo-uduchowieniem i niby-naukowością, szerzą się w quasi-mądrych pismach. Pełno jej na wielu pozornie neutralnych, tematycznych blogach, zwłaszcza tych dotyczących stylu życia, Skandynawii oraz urządzania mieszkań i ogrodów. Jest jeszcze plejada wszelakich książeczek spod znaku zbudź w sobie olbrzyma; wprawdzie nie brak wśród nich głupot uniseks ani też czysto męskich, ale kobiece jednak dominują zdecydowanie. W ogóle mody na pseudonaukowość, na intelektualne feng shui, na modne bzdury i na inne hipisizmy z wieku Wodnika, szerzą się o wiele bardziej w kręgach damskich niż męskich. Głupota męska jest inna, bardziej wsobna, indywidualistyczna, alkoholowa, podkorowa, i przez to znacznie mniej dotkliwa na poziomie artykulacji, debaty.

O co walczymy?

Celem moich felietonów będzie zwalczanie wszelkiej głupoty, ale w większym stopniu, tej damskiej, skoro tak bardzo dzisiaj pozostaje ona bez odpowiedzi. Pośrednio, mam nadzieję, przyczynię się tą drogą także do zwalczania męskiej formy głupoty, bo jeśli dzięki mym trudom odbiorę trochę pola jazgotliwym femino-marudom i pseudo-intelektualistkom, to może problemy pozorne uda się w debacie zastąpić realnymi, i włączyć modę na myślenie z obu stron? To nam wszystkim posłuży, choć, oczywiście, wojujące feministki i feministoidy zarzucą mi, że logika i rozsądek, to narzędzia męskiej opresji. Cóż, jest ryzyko – jest zabawa!


Bogdan Bereza