Open top menu

Między Marsem a Wenus


Wiemy już, że kobiety są z Wenus, a my – z Marsa. Po przeczytaniu jednej z miliona książek Johna Greya nie powinno nas więc dziwić, że prośba o pomoc, to dla mężczyzny i kobiety, zupełnie coś innego.

My prosimy o pomoc, kiedy, aby osiągnąć coś dla nas ważnego, rzeczywiście potrzebujemy pomocy. Jeśli pomocy potrzeba nam natychmiast, bo deska spada, wołamy, ale zwykle przepraszając za spowodowaną tym niedogodność. W przeciwnym razie, negocjujemy, czy i kiedy partnerka będzie w stanie pomóc.

Natomiast dla wielu pań, prośba o pomoc, to sposób utrzymywania relacji i domaganie się dowodu, że kochamy. Dlatego, mowy nie ma ani o przepraszam, ani proszę, ani dziękuję. Co najmniej połowa tych próśb dotyczy zresztą pomocy zbędnej: przyniesienia lub podania czegoś, co waży troszkę ponad kilogram i leży dalej, niż metr od miejsca pobytu proszącej. Mowy nie ma, aby prosząca kobieta najpierw sprawdziła, czy partner aby nie jest w tym momencie zajęty czymś innym. Przeciwnie, im bardziej kłopotliwe lub przykre dla mężczyzny jest w danej chwili natychmiastowe rzucenie innego zajęcia, a żądana pomoc – im bardziej absurdalna i niepotrzebna, tym większą wartość ma jej spełnienie jako forma okazywania miłości!

Oscar Wilde napisał, że papieros, to doskonała przyjemność: jest subtelna i nie zaspokaja. Jako niepalący, a nawet nieprzyjaciel tytoniowego smrodu, nie odniosę się do trafności pierwszej połowy tej stwierdzenia, ale jako mężczyzna, wiem, że są przyjemności, których nigdy dość, i że należy do nich dawanie przez kobiety facetom prac do wykonania. Niejednemu mężczyźnie też przyjdzie czasem do głowy coś trudnego do wykonania, np. podróż do Patagonii, albo dwa cele, których jednoczesna realizacja jest niemożliwa, ale niekoniecznie wrzuca on ich realizację do listy rzeczy, które partnerka ma natychmiast zrobić. U kobiet, w odniesieniu do ich marzeń i pomysłów, takie ograniczenie zwykle nie obowiązuje. Lista spraw do zrobienia rośnie nieustannie, a wykonanie przez ciebie którejkolwiek z nich jest dla twojej partnerki doskonałym powodem, by się obruszyć, zasmucić lub oburzyć tym, że któraś z kilkudziesięciu innych jest wciąż nie zrobiona. Oczywiście, taki stan rzeczy jest też skutecznym demotywatorem dla mężczyzny. Skoro cokolwiek zrobisz, czujesz się winny (dopierooo?) i jesteś skrytykowany, że przecież nie zrobiłeś czegoś innego, pojawia się cicha myśl, że może lepiej się napić, albo pójść na ryby, czy na co tam kto ma ochotę?

Egoizm zideologizowany

Bywają związki, gdzie pan i pani mają dokładnie te same, albo kompatybilne, fascynacje i zainteresowania. Ma to swoje wady i zalety. Zwykle jednak, są między nami różnice. Wydawałoby się, że trzeba je wzajemnie respektować i szukać kompromisu. Kobiety jednak często widzą to inaczej.

Zainteresowania czy pasje faceta, to z reguły dla pań dziecinada, Piotruś Pan, pracoholizm i brak zainteresowania nią, domem i rodziną. Z drugiej strony, jej własne zainteresowania i pasje, to oczywiście sprawy poważne, obowiązki, dbałość o dom i dzieci, ostatecznie – dbałość o własny rozwój duchowy. Facet, który na dwa tygodnie pojedzie sam w góry, albo zapisze się na kurs budowania karabinów maszynowych, to egoista, natomiast kobieta, która na dwa tygodnie jedzie na warsztaty duchowej odnowy z jogą oraz dietą, albo usiłuje cały dom przemalować i poustawiać według zasad tybetańskiej sztuki skandynawskiego minimalizmu – jak się uda, twierdząc, że dla dobra dzieci – to wielce odpowiedzialna, słuszna i dbająca o innych altruistka. Oczywiście, on musi wobec tego jej w realizacji tych pasji pomagać, natomiast ona powinna starać się jemu jego pasje, niepoważne i dziecinne, dla dobra rodziny wybić z głowy!


Bogdan Bereza