Open top menu

Pragnienie ewolucji


Siedziałem w samochodzie i cierpliwie po raz kolejny odpowiadałem mojemu dwuletniemu synkowi, dlaczego mama poszła do sklepu. Za każdym razem w subtelny sposób dobierałem słowa, tak żeby malec dostał wyczerpującą i zrozumiałą odpowiedź i nie zadał kolejnego pytania. Po prostu nie chciało mi się już wdawać w kolejne szczegóły, aż do powrotu żony i opowiedzenia o zdarzeniu, którego była świadkiem. Byłem zszokowany…

To była sytuacja jak każda inna – do momentu. Tato kupimy książkę? – pyta pięcioletni chłopczyk. Co? Pogięło Cię? Przecież ja książek nie będę czytał! Ta przykra wymiana zdań niestety miała miejsce naprawdę. Brak świadomości znaczenia słów, ignorancja wobec dziecka to przejaw skrajnej nieodpowiedzialności rodzica. Z drugiej strony jest tyle innych fajnych rzeczy zajmujących czas: telewizja, Internet, gry komputerowe. Na wszystkie rodzic musiał ciężko zapracować, bo nie kosztują kilka złotych tak jak przestarzała książka, są nowoczesne i dają tyle frajdy – wszyscy to lubią.

Natura ludzka i schemat

Można też znaleźć inne wytłumaczenie reakcji ojca – powiela schemat, którego nauczył go jego ojciec, a raczej nie nauczył, na przykład czytać. Miejmy nadzieję, że pragnienie bycia lepszym i zwykła ewolucja zwyciężą. Tak ewolucja, człowiek od dziesiątków tysięcy lat ewoluuje, dzięki rolom pełnionym przez przedstawicieli obu płci. Mózgi kobiet i mężczyzn różnią się konfiguracją – szczególnie ośrodki mowy, abstrakcyjnego myślenia, uczuć. W obecnych czasach umiejętność dobrego komunikowania się jest ważniejsza niż dobra sprawność i siła fizyczna, które znajdowały zastosowanie podczas zdobywania pożywienia lub obrony przed agresorem.

Czytanie, opowiadanie historyjek pobudza części mózgu odpowiedzialne właśnie za umiejętności związane komunikowaniem się. Szczególnie jest to ważne w przypadku chłopców, ponieważ pozwala wyrównać szanse na samym początku edukacji, a tym samym zapobiec powielającym się stereotypom: że dziewczynki się lepiej uczą, a chłopcy są niegrzeczni itp. Myślę, że każdy z nas zna to uczucie zniecierpliwienia i delikatnej irytacji, kiedy dziecko opowiada jakąś historię. Co rusz zatrzymując się i w nerwowy sposób łapiąc powietrze, jednocześnie szukając odpowiedniego słowa. Można by zadać sobie pytanie: gdzie ich szuka i skąd te słowa miałyby się tam wziąć…

Przy ognisku, domowym ognisku

Kiedyś przekazywanie podań, legend odbywało się podczas spotkań przy ognisku. To wyjątkowo przyjemny sposób snucia opowieści, jednak obecnie rzadko mamy okazję z niego korzystać, szczególnie w mieście. Zatem skąd mały człowiek ma czerpać i budować swój zasób słów? W jaki sposób można stymulować jego wyobraźnię? Jest na to wiele sposobów, narzędzi… co czasem budzi przerażenie.

Na przykład w okresie Bożego Narodzenia wszyscy jesteśmy zabiegani i zajęci rożnymi sprawami. Wokół nas spece od marketingu rozmieścili mnóstwo pułapek. Przekonałem się o tym, kiedy zaabsorbowani atmosferą świąt pozwoliliśmy naszemu maluchowi na spędzanie większej ilości czasu przed telewizorem. Niestety kanały dla dzieci nie były wolne od reklam. Czerwona lampka zapaliła się, kiedy od dwulatka usłyszeliśmy: włączmy niskie ceny, smartfony i tablety. Z jednej strony poznał nowe słowa, z drugiej siłę marketingu. Media dają dużo możliwości i wpływają także pozytywnie na nas, jednak pozbawione są interakcji, która wywiązuje się między rodzicem a dzieckiem choćby podczas czytania. Pojawiają się pytania i refleksje. Potrzeba tej interakcji jest tak silna i związana z naszą ewolucją, że wygrywa z nową technologią – a przynajmniej powinna.

Bezcenna satysfakcja

Wielu z nas to robi, czerpie z tego przyjemność, widzi i słyszy efekty swojego zaangażowania. Czas poświęcony na czytanie zwraca się z nawiązką kiedy podczas spotkań rodzinnych nasz skarb opowiada czytaną przez nas bajkę, a słuchacze nie szczędzą komplementów, jaki mądry, elokwentny – miłe, prawda?

Wróćmy do chłopczyka ze sklepu. Pojawiło się pragnienie, potrzeba ewolucji. Może gdyby był dziewczynką, tata by mu poczytał bo – posługując się stereotypem – dziewczynki czytają, chłopcy brykają. Stymulowanie mózgu za pomocą historyjek i opowieści to szczególnie ważna potrzeba rozwoju w przypadku chłopców.

Malec ze sklepu póki co u swojego taty nie znajdzie zaspokojenia wspomnianej potrzeby. Czy on i jemu podobni są na straconej pozycji? Trochę tak, jednak zdawać by się mogło, że dzieci same z siebie odczuwają pragnienie pobudzania umysłu. Na przykład syn moich sąsiadów był szczęśliwym chłopcem – całymi dniami oglądał telewizję, 48 cali, platforma cyfrowa, powiedzonka z serialu pewnej fatalnej rodziny znał na pamięć. Jednak pewnego razu odwiedzając swoje koleżanki, dzieci mojej siostry, przyszedł do mojej mamy usiadł na kolanach i przejmująco poprosił: poczyta mi pani?

Świat zabawek, nowe otoczenie nie zaabsorbowały jego uwagi, Konsekwentnie przy okazji odwiedzin musiała być czytanka. Pragnienie rozwoju dało o sobie znać. To czego nie zaznał w domu, znalazł i wykorzystał przy pierwszej nadarzającej się okazji. Głęboko wierzę, że chłopczyk ze sklepu znajdzie kogoś do poczytania: sąsiada, ciotkę, babcię. Nie czekajmy na wołanie ewolucji. Każdy z nas ma narzędzia do tego żeby wspomóc pragnienie rozwoju, to tylko chwila – przeczytać lub opowiedzieć ciekawą i fascynującą opowieść, zaś satysfakcja – bezcenna, czego sobie i wszystkim Czytelnikom życzę.


Paweł Podsiadło