Open top menu

Złodzieje marzeń


W dzieciństwie rodzice prawdopodobnie uczyli Cię, że zabieranie komuś jego własności jest złe, prawda? Z drugiej strony wielu dorosłych całkiem nieświadomie (gorzej jeśli świadomie) zabiera innym… szczęście. A Ty? Czy jesteś złodziejem marzeń, a może ktoś ukradł Twoje?

Kiedy chodziłem do ostatniej klasy technikum, miałem możliwość zarobienia pierwszych pieniędzy. Odkąd pojawiły się komputery Commodore C64, marzyłem o własnym. Z różnych przyczyn rodzice nie spełnili tego marzenia. Jednak przyszedł ten moment, kiedy po kilku miesiącach pracy uzbierała się kwota umożliwiająca mi zakup mojego własnego komputera. Poważny sprzęt: procesor, dysk twardy, nagrywarka DVD, dostęp do internetu.

Na osiedlu wśród kolegów rozniosła się wieść o nowym zakupie, wielu pytało, jaki to sprzęt, jakie ma parametry. Był też Łukasz, który o procesor – nie był to procesor znanej firmy jednak według sprzedawcy wydajny i szybki. Pełen entuzjazmu odpowiedziałem Łukaszowi, po czym usłyszałem, że te urządzenia się grzeją, że komputer szybko się zepsuje i w ogóle to źle zrobiłem. Radość i entuzjazm z posiadania nowego sprzętu prysł, pojawiły się obawy i niepewność.

Łukasz to typowy złodziej marzeń. Myślę, że każdy z nas miał do czynienia z kimś takim. Rzeczy materialne można łatwo zmienić, przejść z nimi do porządku dziennego inaczej sprawa wygląda, kiedy dotyczy uczuć.

Przed…

Kiedy mężczyzna stawia kropkę nad i płodząc potomstwo, z każdej strony słyszy gratulacje. Ba, zazwyczaj sam jest cały w skowronkach. Pojawiają się pewne obawy, które zaraz są niwelowane prze entuzjazm. Pojawia się też motywacja do działania – remont mieszkania, ważne zakupy itp. Jednocześnie jest to okres, kiedy złodzieje marzeń pojawiają się na każdym kroku. Nie są to osoby, które nam źle życzą, po prostu takie są – sceptycy, malkontenci, którzy jednym słowem potrafią odebrać całą przyjemność. Wielu z nas, przyszłych ojców doświadczyło miłych gratulacji i wypowiedzianych z przekąsem:

  • teraz to się skończy wychodzenie z kolegami;
  • teraz to zobaczysz, zaczną się pieluchy i kaszki;
  • lepiej już teraz zacznij się wysypiać na zapas;
  • zobaczysz, wszystko się zmieni.

Znacie to? To kilka typowych zdań, które można usłyszeć. Było szczęście, entuzjazm a pojawia się uczucie lęku, frustracja, sprzeciw. Sam tego doświadczyłem i byłem świadkiem podobnych sytuacji. Przyszły ojciec próbuje się bronić, odpowiada, że nie będzie tak źle, w zamian dostaje informacje, że na przykład: ty też będziesz musiał wstawać w nocy – wypowiedziane jak groźba przez partnerkę. A przecież nikt z nas nie lubi być zmuszanym do czegokolwiek, prawda?

To tak jakby upragnione przez nas dziecko było jakąś karą. Czas ciąży jest okresem wielu radości – pierwsze kopnięcia czy badania USG, są powodem do uśmiechu dla rodziców. Radości, przeplatanych z obawami – czy dam radę, czy sprawdzę się, jako rodzic? Kobiety z racji swojej roli dostają wsparcie – szkoły rodzenia, rozmowy z innymi kobietami, matki, koleżanki. Mężczyźni zostają jakby sami sobie, pojawia się wiele pytań, które pozostają bez odpowiedzi. W końcu nie ma zbyt wielu kursów tego, jak zostać ojcem, co gorsza nie ma świadomości, że takowe byłyby potrzebne. Okazują się potrzebne, kiedy młody ojciec zupełnie nie potrafi odnaleźć się w nowej sytuacji – trzeba wtedy nadganiać, a czasem jest to niemożliwe.

Dodatkowo przyszły tata słyszy, że coś będzie musiał zmieniać w swoim uporządkowanym życiu. Myślę, że świadomy ojciec chce dziecka i jest świadomy tego, że jego życie będzie wyglądało inaczej. Problem w tym, że często nie ma, z kim o tym porozmawiać i dostać odpowiedzi na wiele nurtujących go pytań.

Po…

Rodzice dostali to, na co tak długo czekali, upragnione dziecko. Mężczyzna nie myśli o tym, jak wyglądało jego życie przed. Często jest po prostu zafascynowany maleństwem, lubi je nosić, przewijać patrzeć na nie – sam musi się tego uczyć. Kobietom natura jakby trochę podpowiada, produkując odpowiednie hormony. Tata jednak nadal jest mężczyzną, którym rządzą prawa natury wypracowane przez pokolenia. Nie potrafi zbyt długo pozostawać w stanie skupienia i mobilizacji organizmu.

Potrzebuje chwili wytchnienia czasami ciszy i spokoju, aby odreagować, na przykład spotykając się z kumplami. Oczywiście mamy również potrzebują odskoczni, ale wydaje się, że ze zmianą radzą sobie w tym przypadku po prostu lepiej. Jednocześnie jest tak, że często partnerki tego nie rozumieją. Dodatkowo ważne sfery życia mężczyzny takie jak seks czy bycie w centrum uwagi, bycie jedynym obiektem westchnień kobiety, zostają zaburzone. Zmienił się organizm partnerki, czas który ma przeznacza na opiekę nad potomkiem. Rzadko, kiedy ktoś przygotuje mężczyznę do takiej sytuacji. Pojawiają się szkodliwe emocje, frustracja, poczucie odrzucenia.

Mężczyzna bywa zagubiony, szuka pomocy i często trafia na złodzieja marzeń, który dorzuca: a nie mówiłem Ci? To trudny okres dla związku a receptą, którą znajduje mężczyzna jest wielokrotnie praca-ucieczka po czternaście godzin dziennie.

Potrzeba mentora

A przecież może być inaczej. Młody ojciec może dostać wsparcie od bardziej doświadczonych mężczyzn, jednak nie tylko. Często na słowa złodzieja marzeń ludzie reagują sprzeciwem, zaprzeczeniem, tłumaczą się. Mówią, że jakoś dają rade, iż no trudno, tak musi być. Każdy z nas, kto ma dzieci i doświadczył takiej sytuacji, wie jakie towarzyszą temu uczucia. Pamiętam, kiedy będąc na imprezie sportowej sam beż żony zostałem zapytany przez żonę znajomego, czy mam dzieci, czekałem na komentarz w stylu złodzieja marzeń.

Kiedy odpowiedziałem, że mam usłyszałem coś, czego się nie spodziewałem i coś, co często powtarzam nowo poznanym młodym ojcom. Żona kolegi powiedziała: Gratuluje Ci, witaj w klubie ludzi mogących robić rzeczy, które zawsze chcieli robić a nie robili, bo twierdzili, że nie wypada. Słuchaj, z dzieciakiem możesz wszystko. Od tamtej chwili, gdy zdarzy mi się jeszcze natrafić na złodzieja marzeń, odpowiadam: wiesz co, kiedy pojawia się dziecko jest inaczej, i jest naprawdę zajebiście.


Paweł Podsiadło