Open top menu
Do niego rymem

Do niego rymem


Patrzysz tak na mnie, a ja w tym patrzeniu
dostrzegam, że nie wiesz, czego mi trzeba.
Masz w ustach wrażliwość, masz w oczach romantyzm,
a dłońmi uchylasz mi nieba.

To wszystko jest słodkie i piękne, kochany…
Lecz ja tego chciałam we wtorek!
A dzisiaj? Jest środa, więc z tym, z czym przychodzisz,
przychodzisz trochę nie w porę.

I nie myśl sobie, że ja ci podpowiem,
czego bym chciała na dzisiaj.
Muszę to sobie najpierw wymarzyć. Albo najlepiej wyśnić.
Choć czasem mógłbyś tego, czego nie wiem, sam się po prostu domyślić!

A teraz? Czemu tak sapiesz nade mną –
wyraźnie, męsko i samczo?
Ruchy masz maczo, wzrok masz twardziela,
a mnie to dziś onieśmiela…

Tak, wiem, wiem, mówiłam, że właśnie tego bym chciała…
Że to mnie podnieca, że to mnie łechce…
Ale widocznie mi się zdawało,
skoro już teraz nie chcę!

Więc dalej, kochany! Kombinuj i próbuj –
otworzyć me serce i skruszyć mą duszę.
Może dla mnie walcz? Może dla mnie płacz,
zalewając łzami beznamiętną suszę?

Może bądź, mój mężczyzno, brutalnym dzikusem,
w którym tkwi sobie czuły poeta?
Jednocześnie drapieżny, ale również wrażliwy…
Może tego chce twoja kobieta?

Albo spraw, bym umiała przy tobie się poczuć
bezpieczna od rana do rana.
Taka pewna twych uczuć, taka pewna twych czynów,
hołubiona i ciągle kochana.

Ale spraw jednocześnie, oprócz tego powyżej,
abym czuła coś zgoła innego:
lekki wiatr niepewności, jakąś nutę zazdrości,
Ciut oschłości w uczuciach do tego…

Nie, nie zdradzaj przypadkiem! Ale pozwól mi poczuć,
że… mógłbyś być nielojalny.
Zaskakuj, intryguj, bądź pełen pomysłów,
przy tym bądź jednak trochę… banalny.

Pracuj. Zarabiaj. Daj wsparcie rodzinie.
Ale rób to z wyczuciem, by ciągle być przy mnie.
Bądź sobie, kim jesteś, lecz ciągle się zmieniaj.
Chodź twardo po ziemi i bujaj w marzeniach.

Bądź raczej zabawny, jednak żartuj z rozwagą.
Rozśmieszaj dowcipem, ale rób to z powagą.
Nie chciej nic ode mnie, lecz bądź też nachalny…
Najprościej ujmując: bądź uniwersalny!

Bądź romantyczną dupą i twardzielem z blizną…
To na początek tyle, mój drogi mężczyzno.


Dariusz Kujawa