Open top menu
List zdradzonej do mężczyzn

List zdradzonej do mężczyzn


Drogi mężczyzno! Piszę do Ciebie ja, twoja (była) kobieta, której świat dzięki tobie przestał istnieć. Dostałam obuchem w głowę i utraciłam zdolność myślenia. Gdy się ocknęłam, wiedziałam jedno – nie chciałam cię więcej widzieć w moim życiu. Cierpienia i emocji, jakie mi zafundowałeś, nie sposób opisać. Czułam, jakby coś rozerwało mnie od środka.

Czy mogę napisać, że wiedziałam lub czułam? Co nieco słyszałam, jednak wyparłam to ze świadomości? Przecież takie rzeczy przytrafiają się tylko innym! To jak z paskudną chorobą ‒ ona zawsze dotyczy obcych. My możemy co najwyżej współczuć, popaść w chwilową zadumę, by już za chwilę otrzepać się z czyjegoś brudu. Chciałam krzyczeć, ale nie mogłam. Śmiałam się, ale był to śmiech rozpaczy. Rzeczywistość była zamazana. Nie wierzyłam, po prostu nie wierzyłam w to, co się stało. Przecież kochałeś mnie najbardziej na świecie!

Nieprawdopodobne… a jednak

Drogi mężczyzno, wiem, że statystyki dotyczące zdrady są przerażające, a jej powodów jest wiele. Zdrada miewa różne podłoże ‒ dobrze jednak (o ile mogę w przypadku tego czynu użyć słowa dobrze), jeśli to podłoże w ogóle ma! Dlaczego? Otóż okazuje się, że zdrada po prostu może się przydarzyć i bez powodu, niespodziewanie zaatakować, by zburzyć wszystko to, co budowane latami. Zmieść z powierzchni ziemi to, w co wierzymy. W jednej chwili odebrać nadzieję, wiarę, zaufanie. Chciałam przestać istnieć, obudzić się ze złego snu i odetchnąć… To jednak nie był sen.

Zastanawiałam się nad kolorem zdrady. Najprościej byłoby ubrać ją w czerń. Ale to nie jest jej kolor. Jest szara albo bordowa, taka ubrudzona krwią. A ty jak uważasz? Jaki kolor ma zdrada? Wiem, że uczucia towarzyszące zdradzie zależne są od natężenia miłości. Moją intencją jest opisanie dramatu serca, które kochało, i odnalezienie drogi ku wyjściu z tej emocjonalnej upadłości. Wiedz, że choć zdrada faktycznie ma kilka twarzy, każda boli. Bo jest to coś, czego nikt się nie spodziewa nawet w trwającym latami jałowym związku. Będąc z kimś, ufamy mu, czujemy się bezpieczni, a zdrada ogołaca nas z tego wszystkiego.

Pytania bez odpowiedzi

W mojej głowie nieustannie kotłowało się mnóstwo myśli. Dlaczego zdrada się zdarza? Czy jest zdrada większa lub mniejsza? Czy zdradę można wybaczyć? A jeśli można, to w jakich sytuacjach? Jak pozbyć się prześladujących obrazów tego haniebnego czynu? Czy jeszcze ponownie można zaufać? I to dudniące w głowie dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?

Kiedyś znałam dobrze ułożone, sytuowane, w towarzystwie uchodzące za parę doskonałą małżeństwo. Słowem: piękna ona, piękny on. Wiedziałam jednak, że pan mąż zdradzał panią żonę z każdą lepiej wyglądającą istotą płci przeciwnej, która była skora poświęcić mu swój czas i swoje ciało.

Często zastanawiałam się, dlaczego żona trwała w związku ze swoim niewiernym małżonkiem i znosiła jego zdrady. Pewnie mi powiesz, że nie wiedziała o skokach w bok. Otóż wiedziała! Dlaczego więc to znosiła? Może chodziło o wspólne dziecko, majątek godny pozazdroszczenia, poczucie wstydu, strach przed oceną, bo przecież byli parą idealną? Po dziś dzień nie rozumiem i nie znam odpowiedzi na to pytanie. Wiem, że wiele kobiet trwa w zależności od zdradzającego z przyczyn finansowych. Zaciskają zęby, znoszą zniewagę zdrady, bo tak jest wygodnie. Udając, że nic się nie dzieje, podają swojemu mężczyźnie ciepły obiad po powrocie z pracy. Ale czy tak było w tym wypadku?

Zdrada często czai się za rogiem

Dlaczego zatem zdradziłeś? Czy odbyło się to tak, że nagle pojawiła się ona? Całkowicie w twoim guście. Śmiejąca się z twoich żartów, słuchająca z uwagą, patrząca z zachwytem. Doceniająca! I tak się to może zaczęło. Tak to się z reguły zaczyna, prawda?

A może było inaczej? Może do zdrady pchnęły cię własne kompleksy? Potrzeba udowodnienia sobie, że jesteś coś warty. Że nie straciłeś dawnej iskry. Może tak się właśnie objawia kryzys wieku średniego? Wrażenie, że każdego dnia coś tracisz, popadasz w rutynę, bo wszystko jest takie samo. Bałeś się, że już nic wspaniałego ci się nie przydarzy, że już nic cię nie spotka, że już nigdy nie poczujesz przyspieszonego bicia serca. I może tak właśnie się to u ciebie zaczęło? Od poszukiwań. Najpierw nieśmiało, później coraz odważniej, bo przecież lepiej żałować, że się zrobiło, niż że się nie zrobiło.

Drogi mężczyzno, każda zdrada boli bardzo, ale jest jedna, która boli najbardziej. Dzieje się tak, gdy zdrada przeradza się w głębokie uczucie, którego było się przez lata tak bardzo spragnionym. Bez wątpienia są ludzie, który zdradę traktują jak sport. Oby im dobrze było, mimo że nie liczą się z uczuciami zdradzanej oraz tej, z którą zdradzają. Ona, niejednokrotnie ofiara człowieka spragnionego wrażeń, daje się nabrać na piękne słówka i ulotne uniesienia. Zdradzasz, mężczyzno? Uważaj, bo krzywdzisz! Często dwie kobiety jednocześnie…

Warto próbować wyjść z twarzą

Jeśli już zakochałeś się na boku, nie okłamuj. Będzie bolało, ale lepiej cierpieć przez pół roku bez ciebie, niż do końca życia z tobą! Zachowasz też w ten sposób godność! Najbliżsi będą chcieli cię ukamienować, ale to minie. Mając odwagę, by powiedzieć prawdę, długoterminowo nie stracisz szacunku swoich dzieci. Za jakiś czas być może będziesz miał też szansę na normalną rozmowę z kobietą, przy której boku spędziłeś część życia. Nie bądź tchórzem. Skoro stało się, powiedz prawdę.

Dlaczego to takie ważne? Zachowaj twarz i nie bądź jak pewien mężczyzna, który przez lata żył w jałowym związku. Jego życie kręciło się wokół wspólnych zakupów, wyjazdów na wczasy, wychowania dzieci i spacerów z psem (jednej z niewielu przyjemności). Aż nagle zdobył się na jeden z niewielu aktów wyłamania się ze swojej nudnej rzeczywistości i poznał kobietę. Niespodziewanie odkrył raj uniesień, o których do tej pory nawet mu się nie śniło. Poczuł w sobie ogień, boskość młodego Erosa i stał się królem uwodzicieli. Przerażające i smutne jest to, że stając się nowym sobą, zatracił poczucie moralności. Jego szczęście niszczyło życie innym.

Czy jest kara dla kogoś takiego? Czy można wybaczyć to, że już nigdy nie zaufasz, bo na twojej drodze stanął uczuciowy żongler? Historia pana skończyła się, gdy pewnego ranka postanowił się nawrócić, wyznając żonie, że jej już nie kocha. Spakował swoje rzeczy, wynajął mieszkanie i odszedł. Dziś oboje są szczęśliwymi ludźmi u boku innych partnerów. A czy jego nowa partnerka jest zdradzana? Tego nie wie nikt poza nim samym…

Rada odmieniająca życie

Drogi mężczyzno, choć mimo symptomów zdrady często udajemy, że nic się nie dzieje, to robimy tak tylko do czasu. W naszym nieszczerym społeczeństwie, kiedy cała okolica wie, szepcze po kątach, ale i tak nikt nic nie powie, przymykanie oczu na prawdę nie jest trudne. Czasami jednak roznoszące się szepty urastają do krzyku i nie da się dłużej udawać. Wtedy zaczyna się dramat. Pojawia się cierpienie, bo nie potrafimy się komunikować między sobą. Dlaczego tak się dzieje? Nie wiem. Przecież nie ma nic prostszego niż rozmowa. Nie wierzysz, że to może się tylko źle skończyć? Dam ci przykład.

Pracując w agencji detektywistycznej, byłam świadkiem dramatu mężczyzny ‒ męża i ojca. Pochłonięty zarabianiem pieniędzy, by zabezpieczyć dostatnie życie rodzinie, nie zauważył, nie usłyszał potrzeb żony. Ona ‒ ta zła, skazana i osądzona przez otoczenie ‒ próbowała jednak mówić. Pisała wiadomości, których on nie czytał. Mówiła, ale on nie słuchał. Pokazywała, ale on nie widział. Zaabsorbowany tylko tym, co znał, nie miał ochoty otworzyć się na inność żony, na jej przemianę. Wierzył, że jego droga jest jedyną właściwą. Do czasu gdy nadeszło bolesne rozczarowanie. Spowodowały je właśnie brak komunikacji i otwartości na drugiego człowieka. Nie idź, drogi mężczyzno, nigdy tą drogą.

Cierpliwość niech będzie twoje imię

Jesteśmy tylko ludźmi. Czasami ulegamy słabościom. Czasami też żałujemy. Tak więc jeśli to się już stało a czasu nie da się cofnąć choć bardzo byś chciał i jeśli jesteś zdeterminowany walczyć o to, co mogłeś stracić pamiętaj:

  • szczerze żałuj
  • nie unikaj rozmowy, choć nie będzie to w żaden sposób miłe i wygodne trzeba znaleźć przyczynę tego co się stało aby więcej do tego nie doszło
  • cierpliwość musi być twoim drugim imieniem. Wyrozumiałość – nazwiskiem. Musisz być dzielny i ponieść karę w postaci braku zaufania, wracających obrazów, projektowanych przez zranioną wyobraźnię partnerki. Pamiętaj! Im mniej szczegółów tym lepiej! Ona sobie nie radzi z podszeptami złośliwych wizji. Musisz ją wspierać i pomóc jej przez to przejść.  Będą łzy. Będzie krzyk będzie prowokacja i ogromna bezradność, przejawiająca się w zmienności nastrojów od nienawiści do miłości. Od tak do nie, od nie do tak.
  • pomyśl jakbyś to ty czuł się na jej miejscu. Poczuj jej emocje. Poczuj jej ból. Jeśli ci zależy, dasz radę. Zapomnienie, wybaczenie, odbudowa zaufania to proces. Jeśli jednak przetrwacie to już nie będzie miejsca na błędy.

Po zdradzie przez długi czas przyglądamy się swoim emocjom i zmienionemu ja. Czasami aby podjąć finalną decyzje potrzeba czasu. Pierwsze emocje zwykle przesycone są złością, bezradnością i niedowierzaniem. Aby usłyszeć te właściwe musi upłynąć kilka dni, tygodni a nawet dłużej. Czasami po prostu wiemy, że nie damy rady wybaczyć. Wówczas nie ma co przeciągać agonii związku. Czasami chce się dać szansę, ale mimo mijających dni obrazy tego, co się stało nadal malują się w głowie. Można odciąć od razu, można też odcinać się powoli. Nie wiem, które zachowanie będzie właściwsze. Według większości to pierwsze. Według mnie… Nadal szukam odpowiedzi. I wiem, że muszę się podnieść i otrzepać. Wziąć swoją lekcję i iść dalej. Nie obwiniać całego świata za to co się stało. Nie kazać innym płacić za winy poprzednika. Dać sobie nową szansę.


Ewa Ostatek
Ewa Ostatek

Nieuleczalna romantyczka lubiąca przyglądać się ludziom i zadawać pytania. Empatyczna, wrażliwa, chcąca świat uczynić lepszym. Z zamiłowania podróżniczka i miłośniczka teatru.