Open top menu
Gdy kobieta napastuje mężczyznę

Gdy kobieta napastuje mężczyznę


Gdy myślimy o napastowaniu seksualnym czy krzywdzeniu, agresor z reguły ma męską twarz, a ofiarą zawsze jest kobieta. Czas jednak otworzyć oczy i dojrzeć, że czasem to ona krzywdzi jego. Co w takiej sytuacji ma robić mężczyzna? Jak się zachować? Czy ma udawać, że nic się nie dzieje i cierpieć w ciszy, czy jednak oponować? Wszystko zależy od otaczających go ludzi. Niestety, często reakcje mogą rozczarować.

Czy można zgwałcić prostytutkę wypowiedziane przez kontrowersyjnego i nieżyjącego już polityka obnażyło swego czasu całą bezradność oraz poziom naszych umiejętności podejmowania publicznie spraw związanych z ludzką płciowością. Miałem wrażenie, że polityk odpowiadający na zarzuty odnośnie afery seksualnej zadrwił z dziennikarzy, wypowiadając tę ironiczną sentencję. Jeśli mnie pamięć nie myli, żaden dziennikarz czy żadna dziennikarka nie zaoponowali. Nikt nie odpowiedział, że prostytutka również może być zgwałcona. Co to znaczy? Ni mniej ni więcej to, że nasze źle wyedukowane w sprawach seksualnych społeczeństwo nie potrafi poważnie rozmawiać o tego typu problemach.

Drugie dno #metoo

Ta głośna sprawa przypomniała mi się przy okazji akcji #metoo, która w jakiś dziwny sposób mnie zirytowała. Nie dlatego, bym nie przyznawał racji kobietom, jednakże stwierdziłem, że jest to znak naszych czasów: publiczne, płytkie i bardzo celebryckie obnażanie się, puste zwracanie uwagi na problemy, wokół których robi się szum w mediach, a które później umierają śmiercią naturalną.

Cała sprawa ucichła. Tylko od czasu do czasu pojawiają się jeszcze pojedyncze głosy, jednak nie mam wrażenia, żeby w tej kwestii się coś działo. Nie ma mowy o żadnych instytucjach, fundacjach czy programach pomocy pokrzywdzonym kobietom. Pozostał tylko medialny szum i oskarżenia wobec mężczyzn.

Akcja zwróciła również moją uwagę na inny problem ‒ stereotypowe myślenie, kto jest ofiarą, a kto oprawcą. Bo przecież sprawa dotyczyła głównie kobiet, nieprawdaż? A co z nami, mężczyznami? Przecież nadużycia seksualne nie są tylko wobec kobiet. Faceci także mogą być napastowani przez kobiety, czy przez nie zgwałceni. Nie można zapominać o tym, że ofiara niekoniecznie zawsze ma kobiecą twarz. W jaki sposób zatem mężczyźni mają się bronić przed podobnymi sytuacjami? Gdzie mają iść po poradę czy pomoc? I dlaczego nie potrafią mówić wprost o tym, kiedy są krzywdzeni przez kobiety?

Przekroczenie strefy intymności

Pewnego razu usłyszałem z ust mojego dobrego znajomego, że ma zły dzień, bo go żona zgwałciła. Wymusiła na nim seks, kiedy rano się obudzili ‒ stwierdziła, że ma do tego nie tylko naturalne, lecz także boskie, poślubne prawo.

Inny kolega, pracujący w szkolnictwie, opowiadał mi o przypadkach przekroczenia przez uczniów sfery jego intymności. Kiedy uczył w szkole podstawowej (a był to czas masowych wyjazdów zarobkowych po wejściu Polski do strefy Schengen), zauważył, że nieobecność szczególnie tatusiów bardzo źle wpływa na dzieci. Szukały one fizycznej i emocjonalnej bliskości z nauczycielami mężczyznami.

Przerażony pytał starszych kolegów, co oni w takiej sytuacji robią, ale nie uzyskał konkretnego wyjaśnienia. Przede mną odkrył swoje obawy. Podkreślił, że choć dzieci bardzo lubi, to widząc, co się dzieje w obecnym świecie, boi się, że za jakieś dziesięć lat może przez te same dzieci zostać oskarżony o pedofilię. Może miał wyolbrzymione lęki, ale jeśliby tak się stało, gdzie miałby szukać pomocy? W naszym społeczeństwie od razu dostałby łatkę winnego.

Chowanie głowy w piasek

Rok wcześniej kolega uczył w szkole średniej, gdzie spotykał się z wulgarnym i prowokacyjnym zachowaniem uczennic. Palcówka, w której pracował, zdawała się być ślepa na tego typu problemy. Był to okres, kiedy zawodowe zespoły szkół – w takiej pracował ‒ przeżywały kryzys. Uczniów chętnych do nauki w szkołach o podobnych profilach było mało, a dyrektorzy robili czasami wszystko, żeby utrzymać etaty dla nauczycieli. Obniżano wobec tego poziom nauczania, uczniom pozwalano na wiele, a oni to wykorzystywali.

Kiedy kolega porozmawiał z wychowawczynią klasy, w której było kilka dokuczających mu dziewczyn, usłyszał, że musi się z tym liczyć, bo jest młodym, przystojnym panem po studiach i tak działa na uczennice. W gronie nauczycielskim również nie miał poparcia, gdyż mocno konserwatywne, w dużej mierze podstarzałe, nie chciało widzieć tego, że w obecnej szkole dziewczęta mogą wykorzystywać swoją seksualność do tego, by zwrócić na siebie uwagę.

Najtrudniejsza sytuacja, która go spotkała, to zachowanie uczennicy zaliczającej przedmiot na dopuszczający. Dziewczyna przyszła do klasy w mini ledwie zakrywającej jej pośladki. Kiedy została wywołana do odpowiedzi, wstając rozszerzyła celowo nogi tak, że kolega ujrzał jej bieliznę. Takie zachowania to nic innego jak napastowanie. Mężczyzn rzecz jasna. Tylko kto im uwierzy…

Nieoczywiste nadużycia

Może się wydawać, że powyższe sytuacje są marginalne, bo przecież dotyczą jakiejś niewielkiej grupy. Nic bardziej mylnego. To naprawdę może dotyczyć każdego z nas.

Przykłady można mnożyć. Czy kiedy w autobusie przypadkowa kobieta celowo dotyka mojej dłoni, kiedy sobie tego nie życzę, to jestem napastowany? Czy kiedy samotna koleżanka przytula się do mnie w publicznym miejscu mimo mojego sprzeciwu, to przekracza granicę mojej intymności? Czy kiedy koleżanka z pracy dotyka mnie, nie zważając na mój opór, to zostaję skrzywdzony? Czy słynny aktor oskarżony o nadużycia seksualne wobec młodszych aktorów obojga płci jest jedynym winnym, mimo świadomości, że sprawa mogła wyglądać różnie, bo bywają ludzie gotowi zrobić karierę za usługi seksualne?

Jak ktoś taki ma się bronić, gdy zostaje okrzyknięty głównym winowajcą i nikt nie chce wysłuchać jego racji? Z tym niestety muszą się mierzyć krzywdzeni mężczyźni. Co gorsza, z góry są na przegranej pozycji, bo przecież to niedorzeczne, by facet mógł się czuć napastowany.

Mężczyznom nie wypada cierpieć

Choć akcja #metoo początkowo mnie zirytowała, później zdarzyło się coś, co uświadomiło mi jej głębszy sens. (Co nie zmienia faktu, że sposób jej przeprowadzenia nadal wywołuje we mnie niesmak). Na pokazie mody, w którym pomagałem mojej przyjaciółce projektantce, stanęło nagle przede mną osiem prawie nagich modelek. Byłem skonsternowany, one zresztą też, choć widziałem, że jedna czy dwie z zadowoleniem przyglądają się mojej nieśmiałości. Widząc te ciała, zrozumiałem, że kobieta nie ma najmniejszych szans w starciu z brutalnością mężczyzn. Gdy zostaje zaczepiona choćby słownie, nie ma jak się bronić, najczęściej jest bezradna.

Na samą myśl, jak wtedy kobieta może się czuć i jak ją to krzywdzi, od razu budzi się we mnie agresja. Jednakże co w sytuacjach, kiedy to mężczyzna zostaje skrzywdzony przez kobietę? Należy od razu powiedzieć, że skala ta jest nieporównywalnie mniejsza wobec panów, ale zdarzają się również takie przypadki. Jak się bronić przed nachalnymi pasażerkami komunikacji miejskiej? Co ma robić facet, którego bije żona? Czy wina w takich sytuacjach tkwi tylko po stronie kobiety, czy mężczyzna też jest sobie winny, że na to pozwala? A co jeśli mężczyzna stawia granice, ale zostaje wyśmiany, oskarżony o agresję czy brak zrozumienia wobec kobiet? Dlaczego w mediach mówi się głównie o krzywdzie kobiet, a o nadużyciach wobec mężczyzn się milczy? To tabu, które uwiera, a które niestety nie jest prosto odkryć.

Cel jest daleko, ale jest

Myślę, że nie jesteśmy gotowi na rozwiązanie tego problemu od ręki. Nie wiem, jak jest w innych krajach, ale u nas facetowi po prostu nie wolno przyznać się do takich spraw. Nie może powiedzieć publicznie, że spotkało go to czy tamto, bo ludzie tego nie zrozumieją, nie będą umieli zareagować. Efekt będzie taki, że mężczyzna, który opowie o swojej krzywdzie, na ogół zostanie wyśmiany. I to nie tylko przez innych mężczyzn, również przez kobiety. Jak w takich sytuacjach może się poczuć? Czy nie podobnie jak napastowana kobieta? Miejmy świadomość, że nachalne i agresywne mogą być także kobiety w stosunku do mężczyzn. Takie zachowania nie są tylko domeną naszej płci! Dlaczego zatem tak trudno jest nam o tym mówić?

Jak rozwiązać ten problem? Chyba tylko małymi krokami można dojść do celu. Żmudne starania o to, by zauważono tych, którzy zostali skrzywdzeni, być może przyniosą za jakiś czas pożądany efekt. Trzeba się odważyć, powiedzieć o nagannych zachowaniach wprost, ale bez poczucia upokorzenia i wstydu. Niech nas usłyszą!


Paweł Czachor
Paweł Czachor

Pracownik instytucji kultury. Przyjezdny Krakus z Podkarpacia, który uwielbia szwendać się po mieście oraz długie górskie wycieczki. Prowadzi w mediach społecznościowych stronę Cytatnik, na której publikuje fotografie i cytaty z przeczytanych książek, które go urzekły.