Open top menu
Gdy słowa zmieniają rzeczywistość

Gdy słowa zmieniają rzeczywistość


Mężczyzna i facet ‒ na pierwszy rzut oka te słowa wydają się być synonimami. A jednak, choć pozornie zdają się oznaczać to samo i są używane wymiennie – jest między nimi istotna różnica.

Gdy zagłębimy się w ich etymologię i zbadamy ich społeczne konotacje, okazuje się, że w gruncie rzeczy każde z nich wskazuje na zupełnie inną rzeczywistość. Jaka jest zatem różnica między mężczyzną a facetem na płaszczyźnie przekonań społecznych?

Zacznijmy od podstaw

Słowo facet pochodzi od łacińskiego facetus ‒ dowcipny, wesoły, zabawny. W polszczyźnie słowo to pojawiło się w XIX wieku jako nieformalne określenie śmiesznej postaci literackiej, zaś na dobre zadomowiło się wiek później. Od początku miało zabarwienie pejoratywne i lekceważące. Słowniki są w tej kwestii zgodne: to potoczne, niekiedy żartobliwe określenie młodego mężczyzny, niekoniecznie odznaczającego się elegancją czy dobrymi manierami.

Mimo negatywnego w gruncie rzeczy nacechowania facet zdaje się być dziś najbardziej popularnym określeniem mężczyzny ‒ i to nie tylko w sytuacjach nieformalnych. W telewizji wciąż słyszymy o facetach – wystarczy włączyć pierwszy lepszy program w. telewizji śniadaniowej czy polski tasiemiec (pardon, serial obyczajowy), by się o tym przekonać. Portale internetowe proponują działy dla kobiet i facetów, jak gdyby ów kolokwializm był ekwiwalentem dystyngowanego, pełnego szacunku określenia kobieta. Skąd zatem taka popularność faceta i jednocześnie niechęć do posługiwania się słowem mężczyzna? Odpowiedź wcale nie jest prosta i oczywista.

Gdzie jej zatem szukać? Wydaje się, że facet wygrywa z mężczyzną z powodu przemian społecznych, jakie obserwujemy we współczesnym gynocentrycznym społeczeństwie. Na nowo próbujemy zdefiniować męskość, odzierając ją z pierwotnej majestatyczności i nadając jej rangę czegoś gorszego, mniej znaczącego czy nawet niepożądanego.

Facet… czyli kto?

Kim zatem jest facet według współczesnej definicji? W przeciwieństwie do kobiety, która zawsze pozostaje nieodkrytą do końca tajemnicą, facet to istota prosta jak konstrukcja cepa. Wszyscy przecież wiedzą doskonale, jacy są faceci: ciągle myślą o seksie, nie dbają o uczucia, zachowują się jak dzieci, uciekają przed odpowiedzialnością.

Współczesny facet to nieporadny życiowo prymityw, który nie wie, kim jest i dokąd właściwie zmierza. To dorosły chłopiec, który nie potrafi stać się mężczyzną. Jest materialistą i utylitarystą – lubi zmieniać samochody, telefony i oczywiście partnerki. Typowy facet myśli bowiem tylko o tym, jak poderwać kolejną panienkę i pójść z nią do łóżka.

Jest hedonistą hołdującym własnemu ego. Jego agresja i dominacja dają mu poczucie bycia panem rzeczywistości, z czego wysnuwa wiosek, że jest prawdziwym facetem. Życie upływa mu na uciechach i igraszkach, podczas gdy dzielna kobieta musi myśleć za niego o wszystkim, co istotne. Wobec tak pojmowanej męskości aż dziw bierze, że kobiety w ogóle decydują się na związki z facetami!

Gliniana zabawka w rękach kobiet

Na szczęście faceta można wytresować, o czym doskonale wiedzą niektóre współczesne feministki. Napisały na ten temat niezliczoną ilość poradników, których treść przedstawia mężczyznę w sposób uwłaczający jego godności – jako zwierzę gatunku homo sapiens. Już sam tytuł jednej z takich książek: Mężczyzna – zwierzę do towarzystwa deprecjonuje wartość mężczyzny jako istoty ludzkiej.

Jeszcze bardziej obraźliwy jest opis książki, w którym można przeczytać m.in.: Niniejszy przewodnik może stać się w rękach kobiet potężną bronią, której nic się nie oprze. Dowiedzą się one nareszcie, w jaki sposób dobrać sobie zwierzę do towarzystwa i przystosować je do swoich życzeń. Aby ułatwić paniom to zadanie, australijska badaczka wyodrębniła 10 wzorcowych typów mężczyzn, wśród których każda rozpozna bez trudu swego aktualnego, przyszłego lub byłego towarzysza zabawy. Strach się bać. A tym bardziej czytać. Jest to szczytowa próba upodlenia i zezwierzęcenia mężczyzny we współczesnym świecie.

Mężczyzna traktowany jest tu nie jako cel sam w sobie, lecz jako środek do osiągnięcia celu, zwierzę, którym kobieta może dowolnie manipulować. Takie poglądy odzierają mężczyznę nie tylko z jego godności, lecz także odbierają mu zupełnie status człowieka. Kłopot polega na tym, że nikt nie widzi w tym problemu. Co najdziwniejsze sami mężczyźni nie podejmują żadnej próby obrony swej godności. Wszak seksizm oznacza dyskryminację wyłącznie w stosunku do kobiet.

Facet ma być cicho, nawet gdy mu źle, albowiem prawdziwy facet nie okazuje emocji. W przeciwnym razie musiałby liczyć się z konsekwencjami, z których najbardziej przykrą i dotkliwą byłaby zapewne utrata statusu prawdziwego faceta, który – w przeciwieństwie do statusu kobiety – nie jest przyrodzony, lecz zależy od dopasowania do stereotypów.

Kryzys tożsamości zbiera żniwo

Najbardziej aktualną i bezkompromisową jak dotąd na gruncie polskim definicję faceta podaje znany polski zespół rockowy w utworze „Facet to świnia”. W końcu ktoś wyłożył kawę na ławę. Treść utworu doskonale obrazuje postrzeganie mężczyzny przez współczesną kulturę, a całokształt owych stereotypów i uprzedzeń ujmuje w sobie słowo facet. To właśnie jest przyczyną popularności tego słowa – odpowiada ono oczekiwaniom społeczeństwa względem mężczyzn.

Dlatego tak konsekwentnie wypiera się w mediach poważnie brzmiące mężczyzna i zastępuje je pejoratywnym określeniem facet, zestawiając je jednocześnie ze słowem kobieta, aby nadać mu ekwiwalentne znaczenie. Manipulacja ta zdaje się przynosić zamierzone skutki. Wielu mężczyzn zrzekło się już dawno swej tożsamości mężczyzny, zastępując ją nową tożsamością faceta, która bądź co bądź zdaje się być dla nich mniejszym złem niż całkowita utrata męskości w oczach społeczeństwa.

Proces transformacji mężczyzny w faceta jest zatem wypadkową trzech czynników: medialnej manipulacji, społecznych stereotypów oraz poczucia zagubienia, które towarzyszy dziś wielu mężczyznom na całym świecie.

Stare, dobre czasy?

Facet, można powiedzieć, rozplenił się w języku, a co za tym idzie zmienił postrzeganie osobników płci męskiej. Wyparł mężczyznę nie tylko ze słownika, lecz także życia. Niedawno w przychodni lekarskiej starsza kobieta ubrana w staroświecki, elegancki sposób zapytała oczekujących, kto jest ostatni w kolejce do doktora. Dowiedziawszy się, że jest przed nią kilka osób, spoczęła na krześle, po czym znacząco dodała: W takim razie porozmawiam sobie z ludźmi, bo prawdziwych mężczyzn już nie ma.

Mocno mnie to zaintrygowało i skłoniło do refleksji. W tonie głosu starszej damy nie było żadnej złośliwości. Pobrzmiewała w nim raczej tęsknota za minionymi czasami, choć cała wypowiedź, okraszona życzliwym uśmiechem kobiety, przybrała formę retrospekcyjnego żartu. Zdaje się, że pani ta dobrze rozumiała różnicę między tym, co reprezentuje dawny mężczyzna i współczesny stereotypowy facet. Gdzie ci mężczyźni? – chciałoby się powtórzyć za Danutą Rinn. Czy to prawda, że nie ma już prawdziwych mężczyzn?

W poszukiwaniu Świętego Graala?

A kim w ogóle jest prawdziwy mężczyzna? To człowiek świadomy swojej męskości. Zna swoją tożsamość i wartość. Wie, jak ważna jest jego rola dla rodziny, społeczeństwa i w sobie samym odnajduje potencjał i siłę do jej owocnego wypełniania. Mężczyzna ma zawsze jasno ustalone priorytety i cele w życiu – wie, co jest dla niego ważne i do czego powinien dążyć.

Prawdziwy mężczyzna to nie tylko wojownik – to myśliciel i strateg, obrońca własnych przekonań, idei. To człowiek, który kocha wyzwania i nie boi się podejmować ryzyka. Ktoś, kto pragnie wnieść swój wkład w rozwój społeczeństwa i świata. Jest odpowiedzialny, potrafi przewidywać konsekwencje swoich działań. Zdaje sobie sprawę ze swojej siły fizycznej, lecz nie nadużywa jej, wykorzystując ją tylko w celu obrony słabszych i atakowanych.

Prawdziwy mężczyzna jest dżentelmenem, który traktuje każdą kobietę z należytym szacunkiem, a dla swojej żony i dzieci zawsze pozostaje nieocenionym wsparciem. Rozumie, czym jest honor, i nigdy by sobie nie pozwolił na jego splamienie. Wie, że ma uczucia i nie wstydzi się ich uzewnętrzniać.

Prawdziwy mężczyzna jest konkretny – mówi zawsze to, co myśli, lecz czyni to w sposób wyważony i taktowny. W końcu potrafi on także spojrzeć na siebie obiektywnie, bez odnoszenia się do fałszywych stereotypów zakorzenionych we współczesnej kulturze. To wszystko i jeszcze więcej stanowi o niezwykłej, fascynującej złożoności męskiej natury i nade wszystko o wspaniałym geniuszu mężczyzny.

Wróćmy do korzeni

Danuta Rinn we wspomnianym przeboju śpiewa: Bojownicy spraw ogromnych, owładnięci ideami o znaczeniu wiekopomnym i wejrzeniu jak ze stali. Gdzie umysły epokowe, protoplaści czynów większych niż pokątne, zarobkowe kombinacje tuż przed pierwszym? Nieprzekupni, prości, zacni, wielkoduszni i szlachetni. Gdzie że oni, gdzie tytany woli, czynu, intelektu?. Zdaje się, że Jan Pietrzak, autor tekstu, doskonale rozumiał różnicę między mężczyzną a facetem. To jak porównywać Fiata 126p do najnowszej Toyoty Corolli. I jedno, i drugie ma silnik i cztery koła. I jedno, i drugie jedzie po ulicy. Jednak różnica jakościowa między obydwoma pojazdami nie podlega dyskusji.

Nie twierdzę, że każde użycie słowa facet implikuje przytoczone wyżej wnioski. Często posługujemy się tym kolokwializmem na co dzień, także w męskim gronie. Tworząc podział mężczyzna kontra facet widać jednak dwa przeciwstawne podejścia do zagadnienia męskości. Facet jako powszechnie stosowane w mediach i społeczeństwie określenie mężczyzny (choć pierwotnie miało pejoratywny wydźwięk, powoli teraz zanikający) zdaje się poprawnie nazywać nową rzeczywistość. Tę, którą tworzą zakorzenione w naszej kulturze fałszywe przekonania oraz stereotypy na temat męskości, z którymi, nawiasem mówiąc, należy walczyć.

Mężczyzna z kolei, od dawna ugruntowany w języku polskim jako słowo nobilitujące i nadające właściwą wartość i powagę płci męskiej, nadaje się na oznaczenie dżentelmena będącego uosobieniem tego, co autentycznie męskie. Dla jasności, nie chodzi o to, by być przewrażliwionym i dopatrywać się zniewagi zawsze, gdy ktoś nazwie cię facetem. Warto jednak wiedzieć, jakie konotacje społeczne mają słowa, którymi się posługujemy.

Inaczej mężczyźni w końcu odejdą do lamusa, a ich miejsce zajmą zagubieni, niepewni swej tożsamości i nieznający swego miejsca w świecie faceci.


Mateusz Marcinkowski
Mateusz Marcinkowski

Z wykształcenia teolog, z zawodu nauczyciel, z pasji pisarz, poeta i publicysta. Prywatnie szczęśliwy mąż, oczekujący z radością na rychłe narodziny pierwszego syna. Miłośnik sztuki i klasyki we wszelkiej postaci. Pasjonat męskiej elegancji i stylu retro. Kocha naturę i długie spacery. Interesuje się także zagadnieniami z pogranicza socjologii i psychologii społecznej. Swoją męskość przeżywa jako dar i tajemnicę, którą każdego dnia odkrywa na nowo. Swymi refleksjami dzieli się z innymi na łamach swego bloga, gdzie stara się ukazywać wielkość i złożoność męskiego geniuszu w perspektywie wiary chrześcijańskiej.