Open top menu
Jestem tatą, nie terapeutą

Jestem tatą, nie terapeutą


Rodzicielstwo to wspaniała, choć usłana trudami droga. Raz bywa trudniej, raz łatwiej. Rodzice mający dziecko ze spektrum autyzmu wiedzą to najlepiej. Nie wszystkie niepełnosprawności są widoczne od razu. Jak sobie radzą ojcowie? Jak walczą o siebie i dziecko? I dlaczego mają pozostać po prostu tatą bez względu na wszystko?

Niepełnosprawne osoby, choć żyją wokół nas, często są niewidoczne. Na szczęście powoli zaczyna się to zmieniać na lepsze. W ciągu ostatnich lat temat niepełnosprawności jest poruszany coraz częściej. Dzieje się to nie tylko na portalach internetowych. O niepełnosprawności mówi się na konferencjach, organizowane są kampanie społeczne czy akcje, których zadaniem jest nagłaśnianie tego, czym ona jest, gdzie można udać się po pomoc i w jaki sposób reagować, kiedy spotykamy taką osobę blisko siebie. Równocześnie wraz z tą tematyką poruszany jest temat rodzicielstwa – kobiet i mężczyzn, których ta sytuacja dotyka. Najczęściej mówi się w tym kontekście o roli matki. A ja chcę zwrócić uwagę na rolę ojców – na tych wspaniałych mężczyzn, których spotkałam w swojej pracy i których nadal spotykam.

Tak trudno zrozumieć

Kiedy zaczynałam pracę z dziećmi z niepełnosprawnością, byłam jeszcze studentką. Jako wolontariusz miałam okazję towarzyszyć starszym i doświadczonym kolegom w różnych momentach pracy terapeutycznej z dziećmi ze spektrum autyzmu i ich rodzicami. Zarówno w tamtym czasie, jak i później już w pracy zawodowej poznałam wielu wspaniałych ojców. Byli wysocy i niscy, postawni i drobnej postury, ekstrawertycy i introwertycy, melancholijni i ci bardzo twardo stąpający po ziemi. Różni. Podobni. Każdy z nich miał dziecko z niepełnosprawnością i każdy chciał być dla niego dobrym tatą. W rozmowach często pojawiały się podobne stwierdzenia, np. moje dziecko nie chce się ze mną bawić albo nie umiem bawić się z moim dzieckiem, moje dziecko mnie nie zauważa, inne dzieci chcą się ze mną bawić, ale moje nie chce. To są niesamowicie trudne momenty w życiu mężczyzny. Wymarzone dziecko nie jest tym dzieckiem, które sobie wyobrażał. To dziecko ma na siebie inny pomysł, nie bawi się tak jak inne dzieci, nie wiemy do końca, o co mu chodzi – rozwija się inaczej niż jego rówieśnicy.

Ciężkie brzemię własnej bezradności

Pamiętam te momenty, w których ojcowie przychodzili na zajęcia ze swoimi dziećmi i obserwowali, jak one ze wsparciem terapeuty uczą się różnych zabaw. Następnie dołączali. Wspólna zabawa z dzieckiem dawała mnóstwo radości – radości z relacji ze swoim dzieckiem. Tej wytęsknionej. Najbardziej wyczekiwanej. Wielokrotnie widziałam łzy wzruszenia, które towarzyszyły takim zabawom. Mężczyźni, którym przypisuje się przymioty takie jak siła czy odwaga, w sytuacji niepełnosprawności własnego dziecka nie czują akceptacji dla swojej bezradności. Wydaje im się, że powinni sobie z tym wszystkim radzić najlepiej i spełniać się we wszystkich sytuacjach. Skoro żona już nie może, to przecież ja muszę stanąć na wysokości zadania, prawda? Często w ten sposób mężczyzna bierze na siebie trud, który jest poza jego granicą wytrzymałości. A przecież jemu też jest bardzo trudno. I wcale nie musi wiedzieć. Nie musi umieć. Nie musi chcieć. Nie musi. Dobrze, jak chce być. Bo jest tatą, nie terapeutą. Zrozumieć to i zaakceptować jest trudniejsze, niż się wydaje.

Najważniejsza rola na świecie

Aby zrozumieć, dlaczego tak ważne jest bycie tatą, a nie wchodzenie w kompetencje terapeuty, warto wiedzieć, jakie obowiązki spoczywają na jednym i drugim. Kim jest terapeuta? To osoba, która nie jest związana z dzieckiem w sposób emocjonalny. To specjalista przygotowany na różne spektrum reakcji dziecka. Zdarza się, że proces terapeutyczny jest bardzo trudny dla rodzica – dziecko często krzyczy, płacze, pojawia się dużo nieprzyjemnych emocji. Pojawiają się momenty, w których człowiek zastanawia się, czy to aby na pewno pomoże. Terapeuta jest po to, by wspierać nie tylko rozwój dziecka, lecz także rodzica w tych trudnych momentach. A kim jest tata? Jest przyjacielem, podróżnikiem, animatorem czasu wolnego, słuchaczem, mądrą sową, nauczycielem dystansu, beczką śmiechu, ciepłym kominkiem, przytulnym kocem, wojownikiem. Najtrudniejsze jest to, że nikt nie powie ci, drogi mężczyzno, jakim masz być tatą. Ale kiedy nim już zostajesz, to zaczynasz po prostu to czuć. I nie zapominaj, że bycie tatą to ogromna rzecz.


Natalia Podżorska - Kot
Natalia Podżorska - Kot

Psycholog i trener. Wierzy w MOC jaką jest relacja z drugim człowiekiem. Uwielbia długie trekkingi, pomidorową i albumy pełne zdjęć. Nie wyobraża sobie świata bez uśmiechu.