Open top menu
Aborcja w obronie… dzieci?

Aborcja w obronie… dzieci?

W obronie człowieczeństwa kobiet – czytam w tytule artykułu Magdaleny Środy, w którym pisze o aborcji. Temat ten znowu stał się aktualny i gorące dyskusje toczą się wszędzie. Trudno nadążyć z czytaniem tekstów i komentarzy pojawiających się w internecie.

Przeciwnicy aborcji walczą od lat tylko o życie w macicy, ale tym poza nią już się nie martwią. Nie słychać, żeby tak walczyli zajadle z zaniedbaniami i przemocą wobec dzieci w rodzinie. Czy ktoś widział przeciwników aborcji na ulicach krzyczących, że życie żyjących już dzieci jest największą wartością i trzeba zaprzestać jego niszczenia, wyeliminować przemoc matek i ojców? Przeciwnicy aborcji nie organizują pochodów i manifestacji z transparentami przeciwko krzywdzeniu dzieci w 4 ścianach. Nikt z nich nie pisze petycji do rządu, żeby za przemoc rodziców karać i wsadzać ich do więzienia. Nikt z nich nie krzyczy i nie przeciwstawia się seksualnemu wykorzystywaniu dzieci przez najbliższych.

Przeciwnicy aborcji nie walczą o prawa dzieci do tego, aby ich rodzice dbali o swoje zdrowie psychofizyczne, mieli wiedzę i byli emocjonalnie dojrzali. Dla przeciwników aborcji dzieci mają się bardzo dobrze w rodzinie i nic im nie zagraża, więc nowe dzieci mają się rodzić i koniec!

Prawo do samostanowienia

Kobiety nie godzą się na rodzenie niechcianych dzieci, buntują się, są wściekłe, że ktoś chce rządzić ich ciałem. One same chcą o tym decydować czy urodzić dziecko czy nie. Wraz z mężczyznami zaczynają, więc, szybko i sprawnie organizować się, żeby protestować. Pomysłów, energii i czasu nie brak. I dobrze, bo ja też jestem za aborcją a nie przeciwko niej, ale czy głównym hasłem powinno być człowieczeństwo kobiet a nie raczej człowieczeństwo dziecka? Czy przy tej okazji nie należałoby wreszcie uświadomić społeczeństwu i rządzącym, czego doświadczają żyjące już dzieci, jakie życie fundują im dorośli?

Czy w tej całej gorącej i pełnej emocji, ogólnokrajowej dyskusji, punktem wyjścia nie powinna być obecna sytuacja żyjących już dzieci a nie człowieczeństwo kobiet? Dobro dzieci jest ponad tym dorosłych.

Problem aborcji to nie tylko problem kobiet i mężczyzn, wierzących i niewierzących. To również a właściwie przede wszystkim problem dzieci – ich dobra i ich człowieczeństwa. W tym sporze aborcyjnym stronami są tylko kobieta, mężczyzna, ich zarodek i nikt więcej. Zarodek głosu niestety nie ma. Natura tego nie przewidziała. A szkoda! bo nie wiem ile zarodków chciałoby stać się płodem, gdyby miało wiedzę, co go czeka na zewnątrz i w tym naszym chorym, przemocowym świecie. Więc głos ma tylko kobieta i mężczyzna a nie osoby trzecie.

Jakość życia obywateli jest ważniejsza a nie ilość żyć

Urodzić dziecko i zmuszać do rodzenia dzieci to nie sztuka, ale respektować potem życie poza macicą okazuje się, że powszechnie jest bardzo trudne, zarówno dla rodziców jak i samego państwa.

Proponuję wszystkim przeciwnikom aborcji, obrońcom życia w macicy i naszym rządzącym, żeby narzucili na samych siebie obowiązek wychowywania niechcianych dzieci i tych z poważnymi problemami psychofizycznymi i to beż żadnego wsparcia finansowego. Rządzący niech zrezygnują z polityki i dołączą do opieki nad tymi dziećmi i wspólnie z przeciwnikami aborcji niech je bezwarunkowo kochają i bez przemocy wychowują. A kiedy dorosną tak o nie dbali, żeby nie czuły się niepotrzebne, bezwartościowe i miały cel w życiu i jakieś zajęcie.

Podoba mi się reakcja kobiet i mężczyzn – a to tylko jeden przykład – ale jednocześnie zastanawiam się, dlaczego takich samych szybkich reakcji i działań nie ma ze strony kobiet i mężczyzn, matek i ojców w obronie praw dzieci żyjących doświadczających przemocy i zaniedbań.

Jeszcze raz zacytuję słowa Paolo Crepet:

Sytuacja kobiet jest lepsza, bo walczyły one o swoje prawa, zorganizowały się i prowadziły wielkie walki w obronie swoich własnych praw, ale takich samych walk nikt nie prowadził i nie prowadzi o prawa dzieci. Dzieci nie mogą zorganizować się same w ruch polityczny i nikt w tych cywilizowanych społeczeństwach, które powinny chronić najsłabszych, nie chroni dzieci…

Więc kiedy zaczniemy masowo organizować się, wychodzić na ulicę, pisać petycje w obronie nie tylko dorosłych ale przed wszystkim praw dzieci, żeby skończyć z przemocą i zaniedbaniami wobec nich i żądać dla dzieci rodziców emocjonalnie dojrzałych i z wiedzą? Kto wyjdzie z inicjatywą? Może mężczyźni? Przerwijcie zmowę milczenia i pokażcie waszą odwagę, jak potraficie bronić słabszych!