Open top menu
Szowinizm niejedno ma imię

Szowinizm niejedno ma imię

Ostatnio na Facebooku otrzymałem link do akcji społecznej skierowanej na przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet i… się zaczęło.

Ten film powinien zobaczyć każdy mężczyzna, bez względu na to czy ma już dzieci czy jeszcze nie. Niesamowicie trafiająca do wnętrza kampania społeczna zrobiona przez Norweską organizację przeciwdziałania przestępczości wobec kobiet Care.no – czytam. Oglądam.

W skrócie, narratorką jest dziewczynka, która jeszcze przed narodzeniem prosi swojego ojca, by na tym świecie uchował ją przed największym, jak sugeruje film, zagrożeniem, które spotka dziewczynkę na jej drodze życiowej: przed chłopcami.

Chodzi tu o tych, którzy zaczynając od wulgarnych dowcipów w wieku 14 lat (dla ilustracji film pokazuje w tym momencie młodocianych oglądających się za krótką spódniczką), popełniają gwałt, gdy mają 21 lat, po czym biją swe żony w wieku dorosłym. Konkluzją jest apel, by ojciec nie pozostawał obojętny na błahe, z pozoru, przejawy szowinizmu oraz mizoginii.

Jako ojciec córki i syna mam problem nie tyle z konkluzją filmu ile z tym, w jakim świetle ukazuje on chłopców. Używam liczby mnogiej, ponieważ narracja filmu mocno generalizuje i nie wnika specjalnie w niuanse: chłopcy są źli i jedynie czyhają na Bogu ducha winne dziewczynki paradujące szkolnym korytarzem w spodniczkach do polowy ud.

Czy mogę wyznać, że sam jako 14-latek oglądałem się za krótkimi spodniczkami (nie do końca mi przeszło), a dziewczyny zajmowały, u mnie oraz kolegów, około 90% aktywności mózgowej? Chciałbym również zaznaczyć, że nie nikogo nie zgwałciłem, a żony nie biję.

Zastanawiam się jednak, w jakie czasy wkraczamy i czy mój syn nie będzie czasem na cenzurowanym, przez sam fakt urodzenia się chłopcem. Martwi mnie szowinistyczny sposób myślenia, niezależnie od tego, z której strony wychodzi.