Open top menu
W pułapce stereotypów

W pułapce stereotypów

Jasno zdefiniowane kategorie męskości i kobiecości są dla środowisk odwołujących się na każdym kroku do tak zwanych tradycyjnych wartości jednym z filarów, na których budują swoją wizję człowieka, świata i Boga. Niestety w skrajnych przypadkach jest to podstawa do pokazywania palcem i wykluczania wszystkich, którzy swoim wyglądem, zachowaniem czy zainteresowaniami do tych wąsko nakreślonych schematów nie pasują.

W polskim kontekście wyobrażenie radykalnych katolików chociażby na temat tego, w co mężczyźnie wypada się ubrać, a w co nie, nie znajduje miejsca dla takich pojęć jak potrzeba ekspresji, wolność wyboru i orientacja seksualna. Jako przykład obrazujący taki stan rzeczy chciałbym przytoczyć artykuł Magdaleny Żuraw „Strój biedoty” czy garnitur?, który opublikowano w bezpłatnej antologii tekstów portalu PCh24.pl Polonia Christiana – Prawa strona Internetu zatytułowanej W dobrym stylu. Vademecum katolickiej elegancji.

Znam skrajne poglądy reprezentowane przez Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej im. ks. Piotra Skargi, wydawcy wyżej wymienionego Vademecum, między innymi z ulotek wrzucanych do skrzynek warszawiaków przed Paradą Równości, nawołujących do protestu wobec promocji dewiacji i sodomii. U mnie takie akcje wywołują różne uczucia, począwszy od rozbawienia, przez smutek, po bezbrzeżne zdumienie, że w XXI wieku, próbuje się tak bardzo demonizować do absurdu wizerunek geja, i podtrzymywać w społeczeństwie i tak silną homofobię.

Wróćmy jednak do samej publikacji. Sięgnąłem po nią, żeby dowiedzieć się, czym są pojęcia takie jak dobry styl i elegancja. Moją uwagę przykuł wspomniany artykuł w części adresowanej do mężczyzn. W nim to, przy okazji porad, jak zdaniem kobiet powinien ubierać się prawdziwy mężczyzna, pani Żuraw próbuje obśmiać mężczyzn odbiegających od jej wyobrażenia męskości. W całym artykule roi się od agresywnych uwag na temat niemęskości, kojarzonej przez autorkę przede wszystkim z homoseksualizmem. Oto cytaty:

Dziś możemy obserwować facetów w „rurkach”, z za długimi włosami i grzywką zaczesaną na bok, która non stop wpada im w oczy i którą muszą gestem Adonisa odrzucać na boki.

My, kobiety, chcemy Johnów Wayne’ów, chcemy Jamesów Bondów, poruczników Columbo nawet, chcemy „synów prerii”, mężczyzn z dawnej reklamy papierosów Marlboro, a przede wszystkim – panów pod krawatem w kościele!

Mężczyzna może mieć garnitur (od wieków przecież wszelkie mundury nas pociągają), ale nie garnitur projektowany przez wygłodniałego homoseksualistę. Uwielbiamy męskość.

Mężczyzno, ostatnia rada: nigdy nie dyskutuj z nami o modzie. Rozmowy o fasonach, stylach, materiałach pozostaw nam – my to lubimy.

Dla kobiety w mężczyźnie liczy się męskość. Tak zostałyśmy zaprojektowane przez Stwórcę i taką mamy naturę, że na ojców naszych dzieci nie wybieramy mydłkowatych panów wyglądających jak klasyczny pederasta.

Metroseksualne twory – to metroseksualne twory i to ich zdmuchnie populacja prawdziwych mężczyzn!

Powyższe zdania mówią dużo o czarno-białej wizji świata i tych, którzy od niej odbiegają, dojmującego braku wyczucia, na czym polega (również katolicka) miłość bliźniego, a na pewno nie o tym, czym jest dobry styl i elegancja.

Każdy ma prawo do swoich fascynacji, również do fascynacji typem męskiego macho i mundurów. Wierzę, że stereotypowy macho jak z dawnej reklamy papierosów Marlboro fascynuje wiele kobiet. Nie mam za to pewności, czy większość kobiet patrzy na każdego mężczyznę jako na obiekt seksualny, a jeśli już, to czy koniecznie stosują one swoistą selekcję według zaproponowanych przez autorkę kategorii.

Znam mężczyzn i kobiety różnych orientacji. Na szczęście nikt z moich znajomych nie ma problemu z tym, że ktoś jest homoseksualny. Oznaczałoby to, że musiałyby go uwierać również i inne cechy, które występują w mniejszości, na przykład rudy kolor czyichś włosów, leworęczność czy niebieskie oczy. Autorka powyższeg tekstu wprost sugeruje, że na przykład projektant gej musi być, a jakże, wygłodniały (seksualnie), jakby tylko geje mieli potrzeby seksualne, w dodatku wiecznie niezaspokojone. Zdaniem autorki, klasyczny pederasta jest mydłkowaty. Według Słownika Języka Polskiego PWN mydłek to pogardliwie mężczyzna niebudzący zaufania ani szacunku, często ugrzeczniony i fałszywy. Jak rozumiem, szacunek wzbudza tylko macho, a macho pederastą być nie może.

Co do męskich zainteresowań, ja sam interesuję się między innymi modą i ubiorem. Wiem, że mężczyźni potrafią mieć oko do ubrań, mogą być tak samo świetnymi krawcami, kucharzami, pielęgniarzami jak i sportowcami, policjantami, komandosami i kto wie kim jeszcze. O dziwo, kobiety bardzo chętnie rozmawiają ze mną, o tym, co im się podoba w modzie, a co nie i chętnie pytają mnie o uwagi. Żadnej nie przyszłoby do głowy zabraniać mi wypowiadania się na tematy, które mnie interesują.

Zastanawiam się, co pozytywnego dla mężczyzn z artykułu Magdaleny Żuraw może wynikać. Raczej niewiele, bo cała publikacja nie dotyczy kobiecych fantazji o mężczyznach, lecz jest rzekomo poradnikiem katolika. Homofobia wyrządza krzywdę. Myślę, że z całą brutalnością uderza w młodych mężczyzn bez względu na ich orientację. Gdy dowiadujesz się, że jeśli odbiegasz od stereotypowo pojmowanej męskości to źle, bo jesteś lalusiem, mydłkiem, metroseksualnym tworem, bardzo trudno ci budować poczucie własnej wartości. Wrzucanie do tego Boga potęguje tę krzywdę, zwłaszcza wśród osób wywodzących się z rodzin, w których kwestie wiary i religii mają duże znaczenie.

Z tego co wiem Jezus Chrystus, miał zgoła inne przesłanie do ludzkości niż wyśmiewanie wszystkich, którzy nie pasują do jakiegoś schematu. Jestem pesymistą, jeśli chodzi o zmianę podejścia i radykalnego języka w odniesieniu do osób homoseksualnych i każdego, kto odbiega od wzorca, ale chętnie życzyłbym wszystkim otrzeźwienia i zrozumienia podstaw przekazu pochodzącego między innymi od Boga.