Mamo, tak mnie kochałaś, że teraz już cię nie potrzebuję - Masculinum - Dedykowane mężczyznom
Logo
  • Szkoła Psychoterapeutów
    • Warsztat Taste Gestalt – rekrutacja do szkoły
    • Kurs podstawowy (2 lata)
    • Kurs Zaawansowany (2 lata)
    • Superwizja
    • Kurs Psychologii
    • Kurs Podstaw wiedzy medycznej
    • Najczęściej zadawane pytania
  • Instytut
  • Fundacja
  • Portal
  • Męskie kręgi
  • Warsztaty
  • Konto
  • Kontakt
  • Umów wizytę
Umów wizytę
Umów wizytę

Mamo, tak mnie kochałaś, że teraz już cię nie potrzebuję

To słowa mojego syna. Dzisiaj ma 33 lata. Wyprowadził się z domu i zamieszkał sam w wieku 23 lat – był całkowicie samodzielny. No właśnie, kto powinien decydować o tym, od kiedy dziecko nie potrzebuje już obecności rodzica w swoim życiu – rodzic czy dziecko? Czy jeden rodzic wystarczy, czy musi być koniecznie dwóch, żeby dziecku wyrosły skrzydła i mogło odważnie wyfrunąć w świat?

W naszej kulturze wszystko jest na odwrót – zupełnie inaczej niż to natura zaprojektowała. Kiedy dziecko jest małe i rodziców potrzebuje cały czas, nie mają dla niego czasu albo sił, przytłoczeni swoimi problemami emocjonalnymi, tymi w pracy, finansowymi albo miłosnymi. Wtedy dziecko ląduje w żłobku, przedszkolu, oddaje się je w ręce obcych niań albo je przegania, bo chce się mieć spokój w domu. Siły i zainteresowanie dzieckiem nagle wracają, kiedy ono już rodzica wcale nie potrzebuje; kiedy dziecko dorośnie i chce żyć własnym życiem, nagle rodzić komunikuje swoim zachowaniem, że on przecież jeszcze żyje i dziecka teraz potrzebuje, bo nie wie, co zrobić ze swoim wolnym czasem!

Czy ja zawsze byłam taka mądra?

Nie, ale chciałabym, żeby dzisiejsze mamy i przyszłe pokolenia matek i ojców takie mądre były już przed urodzeniem dziecka. Zaczęłam zdobywać wiedzę, kiedy mój syn miał 3,5 roku, bo wtedy właśnie pojawił się problem w naszej relacji. Miałam chyba jednak szczęście, bo nie chcę nawet myśleć, co by było gdybym 30 lat temu nie mieszkała w Szwecji i przez zupełny przypadek nie trafiła do świetnej psycholożki, która dostarczyła mi właściwą wiedzę, jak traktować mojego syna i prawidłowo interpretować jego zachowania; jakie cuda może zdziałać empatia w relacji z dzieckiem.

Kary cielesne w Szwecji były zabronione już w 1979 roku

Kiedy znalazłam się w Szwecji i usłyszałam takie bzdury, że dzieciom nie można dać po tyłku, kiedy są niegrzeczne to śmiać mi się chciało i pomyślałam sobie, że ci Szwedzi są chyba walnięci. A ja, co wtedy wiedziałam o wychowaniu dzieci? To, co jeszcze dzisiaj, niestety, wielu rodziców wie, i bardzo źle, że wie. Miałam szczęście, że dowiedziałam się więcej. A żeby tą wiedzę zdobyć nie potrzeba 10 000 godzin wykładów, zaś wystarczy jedna rozmowa, jeden prosty przykład na empatię, taki jak dostałam, żeby poczuć, co w danej sytuacji może czuć dziecko.

Wystarczyło mi to, żeby się zmienić z dnia na dzień. Czy ja jestem jakaś wyjątkowa, inna od pozostałych matek? Nie! Jestem taka sama, zwykła Kowalska, która wychowana została w kulturze gdzie dzieci i ryby głosu nie mają a rodzic wie wszystko najlepiej. Wszystkich rodziców na to stać, wystarczy chcieć otworzyć się na nową wiedzę i uświadomić sobie, jak ważna jest empatia w wychowaniu dzieci – właściwie nic więcej nam wiedzieć nie potrzeba.

Brak empatii i zrozumienia

Mój syn zaczął mnie wkurzać, kiedy miał 3,5 roku. Byłam wtedy sama, a jego ojciec mieszkał daleko. Ponieważ pracowałam, musiałam niestety oddawać go do przedszkola na cały dzień. Denerwował mnie tym, że chciał mną rządzić, był uparty, przez co nasza relacja stawała się coraz gorsza. On nie odpuszczał i płakał, ja też nie odpuszczałam, bo przecież ja byłam matką i w tym domu rządziłam, ja a nie on – taki mały brzdąc, mówiąc delikatnie, bo normalnie w naszej kulturze takich nazywamy gówniarzem.

Na szczęście przez zupełny przypadek, trafiłam do wspomnianej psycholożki, która wytłumaczyła mi, dlaczego mój syn jest taki. Kiedy dzieci są takie upierdliwe i okropne to znaczy, że coś się dzieje, czegoś nie dostają od nas – rodziców, czegoś potrzebują – ja tego wtedy nie wiedziałam. Mój syn potrzebował mnie, mojej bliskości, kontaktu fizycznego ze mną, poprzez ubieranie, rozbieranie, zakładanie butów i ich wiązanie, noszenie po schodach, to wszystko potwierdzało mu, że jest dla mnie ważny, że go kocham. Musiałam przeorganizować sobie cały mój dzień tak, żeby on w nim był najważniejszy, bo tylko jego potrzeby w tym wieku się liczyły a nie moje. Robiłam tylko te rzeczy w ciągu dnia, które mogłam robić razem z nim, wszystko inne, kiedy on już spał.

Kiedy słyszę rodziców żalących się na swoje dzieci, chcę opowiedzieć im moją historię, ale stereotypy o wychowaniu dzieci w naszej kulturze są tak zakorzenione, że ludzi to nie interesuje i do nich nie dociera. Odnoszę wrażenie, patrząc na ich twarze, kiedy z nimi rozmawiam, że oni w ogóle nie rozumieją tego, co do nich mówię, tak jakbym nie mówiła po polsku tylko w jakimś innym języku.

Wiedza? Wiedza!

Zaczęłam czytać wszystko, co mi wpadało w ręce, żeby zrozumieć, dlaczego empatia czyni takie cuda, że dziecko z upartego diabła staje się aniołem? Dlaczego ludzie nie rozumieją dzieci? Dlaczego relacje rodzic – dziecko były zawsze i nadal są takie trudne? Na wiele pytań znajdowałam odpowiedzi w publikacjach Marii Rity Parsi, włoskiej, psycholog, psychoterapeutki, pedagog, autorki wielu książek, która była i jest dla mnie największym autorytetem w temacie dzieci oraz rodziny. I znowu jakiś przypadek sprawił, że zostałam zaproszona przez nią do Włoch, poznałam ją osobiście. Następnie dowiedziałam się o Alice Miller, a potem już ciągle nowe i nowe nazwiska zaczęły pojawiać się na mojej półce; kilka z nich zebrałam tutaj, ale to jeszcze nie wszystkie. Wszyscy piszą i mówią już to samo. Dzieciństwo to fundament, na którym można budować przyszłość. Jak słaby – to byle jaką.

Okres dojrzewania

Mamo dlaczego oni mieli takie problemy z rodzicami a ja z tobą nie? – takie pytanie zadał mi mój syn, kiedy miał chyba 20 lat. Oglądał program o nastolatkach i ich rodzicach, o tym, jakim trudnym momentem jest okres dojrzewania dla obu stron i jak dzieci i rodzice nie mogą się zrozumieć, dogadać, jakie wojny ze sobą toczą.

My takich problemów nie mieliśmy. I zgadzam się z Danielem Macklerem, który pisze:

Kłamstwo nr 6: nastolatkowie z natury są trudni. Nastolatkowie są tylko trudni, gdy rodzice:

  1. ponieśli kompromitującą porażkę,
  2. i teraz winią ich za to uważając, że to oni są przyczyną problemu.

Oczekuje się nadal od nastolatków, żeby byli dobrymi małymi chłopcami i dziewczynkami.

Kiedy mój syn był nastolatkiem i wychodził z domu do kolegów, koleżanek mówiłam mu: Wróć jak najpóźniej i baw się dobrze. Zupełnie nie rozumiem, czemu mają służyć ograniczenia czasowe, które rodzice narzucają nastolatkom. Dlaczego nie pozwalamy dziecku decydować, kiedy ma wrócić do domu, kiedy jest właśnie najodpowiedniejszy czas, żeby zaczęło samo o sobie decydować.

Dlaczego chcemy przerywać nastolatkom dobrą zabawę? A jak my jesteśmy w super towarzystwie, to chcemy wracać do domu wcześnie? Nie! Chcemy być tam jak najdłużej, więc dlaczego zabraniamy dziecku? A może ze świadomej lub nieświadomej zazdrości?

Przez chwile nie pomyślałam, że mój syn może wpaść w złe towarzystwo, zacząć palić, pić, narkotyzować się albo zmieniać dziewczyny jak rękawiczki. Kiedy ma się taką relację z synem, jaką ja miałam, można spać spokojnie. Takie dziecko nie zrobi nic głupiego, żeby sobie życie skomplikować. A jeżeli zdarzy się, że podejmie jakąś złą decyzję albo zaufa komuś niegodnemu zaufania to jest naturalne ludzkie doświadczenie i ma do tego prawo, a nasza rola rodzica jest dziecko tylko wspierać a nie prawić morały.

Mój okres dojrzewania był zupełnie inny niż okres dojrzewania mojego syna, więc jego szczerość, otwartość i zaufanie do mnie, jakie miał, nieraz mnie zaskakiwały i peszyły przez chwilę. Były momenty, że zbyt speszona nie wiedziałam, co mam powiedzieć, a dla niego poruszanie pewnych tematów z matką było zupełnie normalne i naturalne.

Odpowiedzialność za własne decyzje

Raz, kiedy mój syn przyszedł do mnie, po raz kolejny po radę, powiedziałam mu, że chyba tym razem, moje zdanie jest mu już niepotrzebne, bo od dawna podejmował już trafne decyzje; a mój syn na to: Mamo, ale ja lubię wysłuchać twojego zdania, mimo, że już wiem, co zrobić.

Cieszyłam się bardzo widząc, jak staje się coraz bardziej samodzielny i odpowiedzialny, bo dla mnie to znaczyło więcej czasu dla siebie samej i mniej obciążenia dla mojej głowy. Nie zgadzam się z naszym polskim powiedzeniem: małe dzieci mały kłopot, duże dzieci duży – jest zupełnie odwrotnie, bo kiedy dziecko jest małe absorbuje nas cały czas, nie mamy go dla siebie, odpowiedzialność również ta ekonomiczna straszna a kiedy dorośnie jesteśmy znowu, jako rodzice wolni.

Mama i tata razem, czy może lepiej dla dziecka tylko jeden rodzic?

Nasze rodziny były i nadal są przemocowe, rodzice powielają błędy poprzednich pokoleń, więc zastanawiam się, co jest lepsze dla dziecka. Czy dziecku jest łatwiej wychowywać się z jednym empatycznym rodzicem z wiedzą, czy z dwoma, którzy empatii i wiedzy nie mają i tak kochają swoje dzieci?

Może warto zacząć walczyć nie o dwóch rodziców dla dziecka, ale przynajmniej jednego emocjonalnie dojrzałego i z wiedzą? Bo dzieci tego właśnie potrzebują.


Tagi
#dzieci #przemoc #relacje #wychowanie
O autorze
Jacek Masłowski
Jestem psychoterapeutą Gestalt, terapeutą EMDR. Szkoliłem się w Instytucie Terapii Gestalt w Krakowie, której program spełnia kryteria MZiOZ kształcenia psychoterapeutów. Studiowałem psychologię na Uniwersytecie SWPS w Warszawie i Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, ukończyłem filozofię na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Jestem trenerem grupowym i coachem. Współzałożycielem i prezesem Fundacji Masculinum dedykowanej mężczyznom, a także współzałożycielem Instytutu Psychoterapii Masculinum. Współautorem książki „Czasem czuły, czasem barbarzyńca” opowiadającej o współczesnych mężczyznach, którą napisałem z Tomaszem Kwaśniewskim. Kobiecości przyglądam się razem z Joanną Drosio-Czaplińską w mojej nowej książce „Czasem Święta, czasem ladacznica. Kobiecość dla odważnych”, której premiera wiosną. Wierzę, że umiejętność życia w świadomym kontakcie ze sobą i swoimi potrzebami buduje satysfakcjonujące relacje z ludźmi i światem. Jeśli tak nie jest, warto przyjrzeć swoim przekonaniom. Większość z nas nie zdaje sobie sprawy z ich siły i tego, w jaki sposób zaburzają życie. Szczególnie interesują mnie problemy współczesnych mężczyzn – to bardzo ważny obszar pracy terapeutycznej. Świat stawia przed nami, mężczyznami oczekiwania, obsadza w rolach, którym staramy się sprostać: mąż, partner, ojciec, człowiek sukcesu… Nie jest łatwo być mężczyzną we współczesnym świecie. Wiem też, że jak trudno jest przyznać się przed samym sobą do swoich ograniczeń, do uczucia bezsilności, a jeszcze trudniej poprosić o pomoc.
Więcej u autorze
Więcej wpisów autora
Powiązane artykuły

To również może Cię zainteresować

Rozmiar ma znaczenie
Data
14.08.2025
Gra pozorów
Data
22.05.2022
Walka o wyniesienie śmieci
Data
10.03.2019
Miłość z sieci, czyli jak szukać, by znaleźć
Data
08.02.2019
Zobacz więcej

Instytut Zdrowia Psychicznego Masculinum

Dowiedz się więcej

Fundacja 
Masculinum

Dowiedz się więcej

Portal Masculinum to źródło rzetelnej wiedzy i inspiracji o męskości i rozwoju mężczyzn.

Instytut Zdrowia Psychicznego Masculinum s.c
NIP: 797 208 82 91

Poznaj nas bliżej
Fundacja
  • Fundacja
  • Aktualności
  • Kontakt
  • Regulamin Terapii i warsztatów
Instytut
  • Instytut
  • Aktualności
  • Książki
  • Kontakt
  • Regulamin Terapii i warsztatów
Edukacja i rozwój
  • Szkoła Psychoterapii Gestalt
  • Wymagania i regulamin Szkoły Psychoterapeutów Gestalt ITEG
  • Męskie kręgi
Więcej
  • RODO
  • Portal
  • Kontakt
logo stopka
© Masculinum 2026
|
Polityka prywatności
Realizacja: NOVEO - Agencja interaktywna
Newsletter

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco

Zarządzaj zgodą
Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Funkcjonalne Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych. Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
Zarządzaj opcjami Zarządzaj serwisami Zarządzaj {vendor_count} dostawcami Przeczytaj więcej o tych celach
Zobacz preferencje
{title} {title} {title}