Portal Masculinum

„Mnie ślub jest niepotrzebny, tak samo jak rozwód. Związek by mi wystarczył”

12 marca 2014 R. Anonim
Otrzymaliśmy ostatnio bardzo poruszający list – na temat rzeczywistości, na temat mężczyzn. Niejednej osobie otworzy oczy i zmyje uśmiech z twarzy. Zamieszczamy go anonimowo, ponieważ takie było życzenie autorki. Zapraszamy do lektury i wyrażania opinii – oczywiście z poszanowaniem osoby oraz przemyśleń wszystkich dyskutujących. Jeśli chcesz, aby znalazło się tu Twoje wyznanie, skontaktuj się z nami.

Drogie Bravo!

Niezwykle budująca jest wiadomość, że współcześni mężczyźni chcą odnaleźć się w nowej rzeczywistości, myślą o partnerstwie, poważnie traktują swoje partnerki, kochają dzieci i chcą być zaangażowani uczuciowo w dojrzały związek. Problem chyba polega na tym, że w moim rodzinnym mieście szaleją straszliwe wiatry porywające płeć męską, ponieważ dość trudne jest odnalezienie symbolu XXI-wiecznej męskości.

10 lat życia spędziłam z Mężczyzną. Poznaliśmy się jeszcze w liceum. Stanowiliśmy parę rodem z amerykańskich seriali. Słuchaliśmy wspólnie bluesa, prowadziliśmy inspirujące dyskusje do 5 nad ranem, naszej uwadze nie przeszła żadna premiera teatralna. Dzieliła nas wspólna pasja do wycieczek górskich, jazzu, literatury i poezji. Tak też się potoczyły nasze wybory zawodowe. On skończył reżyserię, ja kompozycję. Za namową rodziców zakrawającą o rozkaz skończyłam również dodatkowy, bardzo praktyczny kierunek – wiadomo, kobiecie zawsze jest trudniej i musi mieć konkretny zawód. Nasz związek przetrwał próbę czasu i odległości. Studiowaliśmy w innych miastach, ale trzymały nas marzenia o wspólnej przyszłości, podboju świata kultury, zdobycia sławy i pieniędzy. Brutalna rzeczywistość marzenia zweryfikowała. Za pierwszą płytę nie dostałam Fryderyka, Mężczyźnie za świetnie oceniony spektakl nie dali nawet Paszportu Polityki!

Zaczęłam pracować w wyuczonym zawodzie, Mężczyzna się obraził na świat i pozostał na utrzymaniu rodziców. W dzień pracowałam po nocach pisałam muzykę i pierwsze artykuły naukowe. Małymi kroczkami posuwałam się do przodu. Mężczyzna długo stał w miejscu, ale jak ruszył to nie w swoją stronę, tylko podjął walkę. Ze mną. Rywalizował o wszystko na każdym kroku. Nie wyszło mu to na dobre. Niespodziewanie podjął decyzję o zdawaniu wraz ze mną na studia doktoranckie, mimo że nigdy nie chciał być naukowcem. Dostał się na niższej lokacie. Otrzymał niższe stypendium, przydzielili mu mniej przedmiotów, nie dostał kredytu mieszkaniowego, który mi przyznali bez mrugnięcia okiem. Za każdą „porażkę” co raz bardziej mnie nienawidził. Im bardziej chciałam mu pomóc tym bardziej ode mnie uciekał i rozpoczynał kolejne rywalizacje z góry skazane na porażkę. Oczywiście teraz wiem, że nie powinnam była mu pomagać, ale byłam młoda i niedoświadczona, a kierowała mną li tylko miłość i chęć pomocy!

Nasz związek się rozpadł, zaczęłam spotykać się z innymi mężczyznami, ale szybko się okazało, że oczekują ode mnie odrobinę innych rzeczy niż myślą, iż oczekują. Tytuł najlepszej doktorantki na wydziale wzbudzał w nich wstręt tak samo jak fakt, że zawodowo świetnie sobie radzę, a moja firma kwitnie. Zaczęłam czuć się zaszczuta. Nie mogłam swobodnie wypowiadać swoich poglądów, dzielić się przemyśleniami odnośnie przeczytanej lektury oraz zdradzać planów naukowych. Przemknęło mi przez myśl, iż może związek z brodatym profesorem byłby rozwiązaniem. On, który osiągnął już wszystko z lubością przygląda się, jak jego ukochana rozwija skrzydła i z brzydkiego kaczątka staje się łabędziem nauki. Niestety. Mój Pan Promotor zostawił żonę (Panią Adiunkt) dla bibliotekarki, Inny Pan Profesor związał się z sekretarką, zaś Prezes Zarządu Ogromnej Spółki poszukiwał kwiatuszka do towarzystwa na spotkania biznesowe. W międzyczasie Mój Ojciec (dr nauk) zostawił Matkę (dr nauk) dla kosmetolożki, a mój Były Mężczyzna zaczął się spotykać z 10 lat młodszą studentką pedagogiki, która cudownie milczy, gdyż jak twierdzi Mężczyzna, skrywa w sobie tajemnicę.

Wszyscy mówią, że szukają partnerstwa, ale ta wizja ich przeraża. Mają mi za złe, iż oczekuję od nich własnego życia, że chciałabym by byli istotami autonomicznymi. Żeby wyszli gdzieś bez swojej dziewczyny, mieli pasje własne, których nie muszę podzielać. Bardzo się lubię ich podziwiać i kręcą mnie mężczyźni, którzy mi imponują, ale ja też bym chciała być odrobinę doceniona. Większość patrzy na mnie jak na wariatkę, kiedy mówię, że ślub nie jest ważny, ważniejszy jest związek. Bardzo jest im przykro, kiedy nie mdleję na punkcie pieniędzy i bardzo się boją kiedy mdleję na punkcie dzieci. Większość z nich jest zestresowana sprawami seksualnymi. Nie lubią o tym rozmawiać, bo przecież oni nie mają żadnego problemu. Kwestię doprowadzenia mnie do orgazmu traktują jak wyzwanie i światową misję, po niepowodzeniu, której zginą haniebnie. Ja natomiast znacznie bardziej cenię sobie czułość i nie odczuwam potrzeby szczytowania co cztery minuty. Po sprzedaniu tajemnej wiedzy, iż bliskość jest dla mnie równie ważna co orgazm słyszę: „A więc jestem beznadziejny?” – no a właśnie nie! Ja bym tylko chciała żeby mój partner w końcu odpuścił. Przestał traktować seks jak zdawanie egzaminu na super kochanka.

Pomyślałam, że pewnie ze mną jest coś nie tak. Że to pewnie wina trudnego dzieciństwa i Ojca, który porzucił Matkę dla kosmetyczki. Zapisałam się na terapię Gestalt, na której uczę się wielu fajnych rzeczy, niemniej nie wpływa to na moje życie osobiste.

Na tle rówieśników jestem skończonym retardem. Mam 31 lat i nie wyszłam za mąż, a większość moich koleżanek jest już po rozwodzie. Te które są mężatkami też raczej nie są szczęśliwe, bo złapały mężów na ciążę i boją się zostać same z potomstwem.

Mnie ślub jest niepotrzebny, tak samo jak rozwód. Związek by mi wystarczył. Taki partnerski z odrobiną miłości.

To nie tak, że piszę ten list w celach matrymonialnych. Po prostu zastanawiam się, ciągle, nieustannie i natrętnie, czy Wasz cel propagowania modelu Nowego Lepszego Mężczyzny, jakże bliski memu sercu jest w ogóle możliwy?

Wasza na zafffffsze,

Anonimowa

KOMENTARZE

Powiedz, co myślisz

Fundacja Masculinum

Przejdź na stronę >

Instytut Psychoterapii Masculinum

Przejdź na stronę >