Portal Masculinum

Dylemat odkurzacza i 2 miliony białych flag

31 marca 2014 R. Anonim
Czy jesteśmy skazani na walkę? A może zostaliśmy skazani na… pokój? Jak zrzucić zbroję i wreszcie zacząć żyć? Otrzymaliśmy kolejny bardzo intrygujący list. O matkach, o mężczyznach, o codzienności. Jesteśmy bardzo ciekawi Waszych opinii – zapraszamy do lektury i komentowania!

Jakiś czas temu na stronie Masculinum ukazał się tekst Nie o walkę tu chodzi – i faktycznie, walka się nie toczy, ponieważ wojna  już się chyba skończyła. Niemniej do ustalenia warunków traktatu pokojowego jest jeszcze daleko. Dlaczego? Ponieważ mamy do czynienia dopiero z wątłym zawieszeniem broni, czego dowodem jest list do Gazety Wyborczej, który wywołał falę dyskusji i wskazał winnego produkowania okaleczonych życiowo mężczyzn. Na ławie oskarżonych zasiadły Matki Polki.

Okaleczonych życiowo, czyli jakich? Biernych, wygodnych, leniwych, zdziecinniałych, trzymających się matczynego gniazda, korzystających z podsuwanych pod nos posiłków, wypranych majtek, wyprasowanych koszul, oczekujących od swoich partnerek powtórzenia schematu. Zastanowiło mnie to odrobinę, wszak moja matka też mi gotowała obiady, ale w pewnym momencie usamodzielniłam się. Może więc niektórzy mężczyźni po prostu nie czują potrzeby wykonywania obowiązków domowych i jednak cenią kobiety, które monopolizują tę działkę?

Kobieta, o której marzą mężczyźni

Hipotezę obaliłam, tuż po jej postawieniu. Przypomniała mi się moja siostra. Archetypicznie kobieca, zarówno z wyglądu jak i z zachowania. Po szminkę sięgała zanim zaczęła mówić, a tuż po postawieniu pierwszych kroków jej ulubionym zajęciem było przymierzanie maminych szpilek. Niewyuczony wdzięk i powab, filuterne zachowanie, wszystko wychodzące naturalnie z jej osoby. Trudno się dziwić, że powodzenie miała duże i to od pierwszych klas szkoły podstawowej.

Siostra od urodzenia (w przeciwieństwie do mnie) interesowała się domem, jasno oświadczając, że rodzina ważniejsza jest od pracy i pieniędzy. Przyszłość widziała przy mężu i dzieciach. Niestety, każdy z kolejnych wielbicieli, aczkolwiek chętnie korzystający z jej kuchni (świetnie gotuje), nie był skory do zaangażowania się w coś poważniejszego.

Kilka dni temu zakończyła związek z pięć lat od siebie starszym młodym Wilkiem Biznesu. Po trzech latach dotarło jakoś do niej, że Wilk oczekuje jedynie spełniania obowiązków domowych i seksu, z siebie dając niewiele, przekładając w nieskończoność decyzję o wspólnym zamieszkaniu, nie wspominając już o ślubie czy rodzinie. Związek partnerski – modna wymówka, klucz, wytrych do ucieczki przed odpowiedzialnością.

Dylemat odkurzacza

Można by powiedzieć – sama sobie winna. Naiwna, daje się wykorzystywać. Jednak biorąc pod uwagę prawdę powszechnie objawioną, że większość mężczyzn niechętnie patrzy wyemancypowane kobiety sukcesu, a wobec odebrania im dotychczasowej roli czują się zagrożeni i niepewni, powrót do patriarchalnego, ale jakże utrwalonego schematu powinien się wydawać darem niebios.

Coś jednak się zmieniło i nawet stary wypróbowany patent wydaje się zawodzić. Matki Polki, też pewnie mają w tej zmianie udział, mnie zastanawia bardziej fakt, że dyskusja o mężczyźnie i współczesnych związkach obraca się wokół prania i prasowania. Oczywiście, proza życia dominuje każdą relację, jednak czy podział obowiązków domowych jest w związku najistotniejszy?

Z dyskusji przetaczającej się przez fora internetowe, prasę, prelekcje i programy TV odnoszę wrażenie, że cały czas niewiele o sobie wiemy. Jeśli nawet omawiając problem wykroczymy poza ramy odkurzacza, to zazwyczaj rozmowa kończy się na wzajemnych oskarżeniach, piętnowaniu zachowań i szukaniu winnych.

Biała flaga

Nie jestem psychologiem, pewnie nie wszystko poprawnie nazywam i rozumiem, wszak przemyślenia buduję jedynie na obserwacji otaczającego mnie świata. Mam nadzieję, że się mylę, bo wnioski, które wyciągam są przerażające. Tak jak kobiety w jakiś sposób się nazwały i określiły tak o mężczyznach wiemy niewiele. W każdym razie ja nic nie wiem.

Czy to możliwe żeby ci Rycerze, którzy jeszcze niedawno ryzykowali swe życie na wojnach, brali na barki utrzymanie całej rodziny, ci Rycerze, którzy dowodzili światem, przez dobre kilka tysięcy lat, mieli nagle złożyć broń i wywiesić białą flagę, jedynie z powodu podjęcia przez kobiety pracy i przyznania im praw wyborczych? A może jest całkiem na odwrót? Może kobiety strzeliły sobie bramkę samobójczą, bo skoro mężczyzna nie musi ich utrzymywać, od obowiązków domowych jakoś się wymiga, a presja społeczna na stałe związki zniknęła, to może on w końcu usiąść, zrelaksować się i spokojnie czekać, aż do jego drzwi zapuka spragniona bliskości desperatka?

2 miliony na fanpage’u Masculinum

Patrzę na fanpage Mascullinum i myślę sobie, że gdyby mężczyznom w nowych rolach było tak bardzo źle, to strona nie miałaby dwóch tysięcy polubień tylko dwa miliony, a przez ulice przewalały się masy protestujących sufrażystów. Wszak o mniejsze błahostki wybuchały konflikty zbrojne.

A może problem w komunikacji jest tak poważny, że jeszcze długo nie dowiemy się w czym tkwi jego sedno, czego dotyczy i jak go rozwiązać? Może czeka nas co najmniej pokolenie pracy, żeby Mężczyźni dowiedzieli się, kim naprawdę są i czego potrzebują?

Przypomniała mi się książka zatytułowana Anioły jedzą trzy razy dziennie. Tam na oddziale leczenia stresu pourazowego przebywał żołnierz z Afganistanu, który z rozbrajającą szczerością wyznał głównej bohaterce (tu sparafrazuję, bo nie mam tekstu przy sobie): Ja jestem żołnierzem. Umiem strzelać. Umiem wykonywać rozkazy. Umiem działać w stresie. W normalnym życiu nie ma stresu. Nie ma rozkazów. Nie umiem w czymś takim żyć!

KOMENTARZE

Powiedz, co myślisz

Fundacja Masculinum

Przejdź na stronę >

Instytut Psychoterapii Masculinum

Przejdź na stronę >