Bardzo często, gdy podczas sesji coachingowej stawiam pytanie o priorytety, dokonuje się coś, co łączy w sobie rodzaj sądu i zarazem stworzenia świata.
To bolesne uświadomić sobie, że nie potrafimy jednoznacznie określić porządku rzeczy ważnych i najważniejszych.
Owszem, moi rozmówcy sięgają po długopis i zaczynają tworzyć piramidę swoich dążeń.
Szybko jednak odkrywają, że sprawy te nie są w nich dostatecznie głęboko uświadomione i przeżyte. Piszą i mówią „z głowy”, a nie z serca.
Antoni Kępiński dokonał kluczowego rozróżnienia pomiędzy deklarowaną a realną hierarchią wartości.
Moment uświadomienia sobie tej różnicy jest właśnie chwilą sądu – odkryciem, że to, co nazywamy dla siebie najważniejszym, wcale nie przekłada się na nasze codzienne decyzje i działania.
Na szczęście, przy wystarczającej gotowości, może w tym miejscu rozpocząć się „stworzenie świata”.
Gdy światło uczciwości oddziela się od mroku złudzeń, zaczynasz na nowo odkrywać i wybierać to, czym naprawdę chcesz się kierować.
To właśnie wtedy rodzą się realne decyzje o zmianie planu dnia, o rezygnacji z tego, co zbędne, i zrobieniu miejsca na to, co kluczowe.
Tworzenie nowego porządku swojego świata bywa trudne i wymaga odwagi.
Jednak prawdziwe priorytety nie są jedynie listą zadań spisaną na kartce – są decyzjami, które podejmujesz w każdej godzinie swojego dnia.
Bo ostatecznie Twoim prawdziwym priorytetem nie jest to, o czym mówisz, ale to, czemu dajesz swój czas i uwagę.