Jak przetrwać święta (a nawet je polubić).
Święta są jak lupa – powiększają to, co już w nas jest.
Badania pokazują, że świąteczny stres jest realny: pośpiech, finanse, oczekiwanie „idealności”, stare rodzinne scenariusze. Są też badania, które mówią, że dla dużej części osób – w tym mężczyzn – święta są jednym z najbardziej radosnych momentów roku.
To czas rytuałów, poczucia sensu, bliskości, a nawet dumy z bycia ojcem, partnerem, synem.
Wiele osób deklaruje, że właśnie dzięki rytuałom — nawet prostym i niedoskonałym — czują większą więź i rodzinną stabilność.
To nie jest więc historia o „złych świętach” tylko o tym, jak święta powiększają to, co w nas ciągle żyje. O naszych napięciach i potrzebach. I o tym, czego naprawdę potrzebujemy, żeby przeżyć je po swojemu.
W okresie świątecznym mężczyźni rzadziej niż kobiety deklarują, że są przeciążeni i zestresowani. Nie oznacza to jednak, że stres przeżywają słabiej. Często lokujemy go w innych obszarach – zadaniach, odpowiedzialności, oczekiwaniach wobec siebie.
Co stresuje mężczyzn?
- Grudzień to maraton. Zamknięcia projektów, korki, lista prezentów, dojazdy między rodzinami. Organizm, pozbawiony odpoczynku, szybciej wpada w drażliwość i konflikty.
- Perfekcjonizm i święta „jak z obrazka”. Chcemy zrobić wszystko „lepiej niż w domu, w którym wyrośliśmy”, albo tak, żeby dzieci miały piękne wspomnienia. Chcemy tak bardzo, że chcemy za bardzo. Perfekcjonizm obniża satysfakcję – zamiast cieszyć się tym, co jest, widzimy to, czego brakuje.
- Stare rodzinne scenariusze. Przy wigilijnym stole łatwo wracamy do ról z dzieciństwa.
Syn, który musi udowodnić. Córka, która powinna być miła. Wnuk, który ma być grzeczny. Święta nie tworzą tych dynamik — one je jedynie ujawniają. I są szansą na zmianę. - Lęk antycypacyjny („zaraz coś wybuchnie”). Jeśli kiedyś święta były pełne napięcia, ciało pamięta. Zanim jeszcze usiądziesz do stołu, już jesteś spięty, jakby „wiedząc”, co się wydarzy.
Warto być świadomym tego, jak działa Twój umysł i ciało w tym czasie, ale też po co w ogóle obchodzimy święta. Dla jednych mężczyzn to przeżycie religijne. Dla innych – czas z rodziną, którego w ciągu roku ciągle brakuje.
Choć rzadko o tym mówimy, święta mają swoją jasną, ciepłą stronę. I warto świadomie wybrać, po której stronie chcemy stanąć.
Jasna strona świąt
- Święta jako czas rytuałów – a rytuały zwiększają dobrostan. Badania pokazują, że rodzinne rytuały — nawet proste jak wspólne ubieranie choinki czy oglądanie „Kevina” — zwiększają poczucie bliskości, satysfakcję z życia, poczucie sensu i stabilność emocjonalną.
To dobry moment, aby – jeśli w Twoim domu takich rytuałów nie było – móc je stworzyć. Wspólna wyprawa po choinkę, zestaw bombek dla każdego członka rodziny, pieczenie pierników, spacer po kolacji – nadać świętom sens.
- To moment największej bliskości z dziećmi. I dobry czas, by tę bliskość budować nie przez pryzmat prezentów, ale przez pryzmat wspólnego czasu. Nie piszę „czas poświęcony dzieciom” – bo czas z dziećmi to nie ofiara. Bądź ze swoimi bliskimi tak, jak tego potrzebują i tak, jak możesz sobie na to pozwolić. Nie ma być idealnie – ma być wspólnie.
- To czas dumy. Dumy z tego, co zbudowałem. Z rodziny, z relacji, z własnej drogi.
Dumy z tego, że potrafiłem zrobić coś inaczej niż moi rodzice. Pozwól sobie to poczuć.
Naprawdę nie musi być idealnie – czasem dobrze jest tak, jak jest. - To okazja, by poczuć przynależność. Święta przypominają, że jesteśmy częścią czegoś większego — rodziny, wspólnoty, tradycji. Dla wielu mężczyzn to jedyny moment w roku, kiedy dostają jasne doświadczenie: „jestem potrzebny, jestem częścią, jestem ważny”.
A jeśli to jedyny taki moment – to też dobry czas, aby pomyśleć, jak chcesz budować swoje życie przez kolejne 365 dni. Poczucie ważności i przynależności to nasze paliwo.
Świadomość bycia kochanym buduje w nas bezpieczeństwo a autonomia w tym nie przeszkadza.
- To czas wyciszenia. Można spać dłużej, odłożyć telefon, być bardziej obecnym.
Niektórzy mężczyźni właśnie w święta najłatwiej wracają do siebie. Spędzają więcej czasu ze swoimi partnerkami. Inni odkrywają (czasami wreszcie!), że nie potrafią – i to również dobra informacja bo wskazuje, gdzie warto skierować uwagę.
Ale są też święta nowe i samotne.
To trudne święta. Pierwsze bez dzieci, pierwsze po rozwodzie, pierwsze w chorobie, pierwsze z daleka od rodziny. Nie masz ochoty ubrać choinki – bo nie ma dla kogo. Czujesz pustkę. Czasami to pierwsze święta spędzane samotnie od kiedy pamiętasz. I te święta też są ważne.
Bo to, co przeżywasz, pokazuje, że żyjesz i czujesz.
Jeśli przechodzisz trudny czas, to dobry moment, aby sięgnąć po telefon i napisać do chłopaków z kręgu. Stworzyć swoje własne rytuały. Zrobić coś małego, ale prawdziwego. Po raz pierwszy dla siebie.
Jak przetrwać święta jako facet — i może nawet je polubić
- Najpierw nazwij swój scenariusz. Co z dzieciństwa przywozisz na święta?
Jakie obrazy, jakie cienie, napięcia i oczekiwania? Ale też: co w świętach lubisz? Co Cię wzrusza? Za czym tęsknisz? Co chciałbyś odtworzyć? To uczciwy początek. - Obniż poprzeczkę z „idealnie” na „wystarczająco dobrze”. Święta to nie film, a Ty nie jesteś reżyserem (nawet jeśli zawodowo nim bywasz). Nie musisz niczego naprawiać, udowadniać i przerabiać na siłę. Wystarczy, że będziesz obecny. I zapytasz: „W czym mogę Ci pomóc?”
- Zadbaj o dół „choinki Maslowa”. Czyli klasycznej piramidy potrzeb. Sen, jedzenie, ruch, odpoczynek, poczucie bezpieczeństwa — swoje i bliskich. Na tym utrzyma się reszta.
- Bądź łagodny dla siebie i bliskich. Nikt nie musi być idealnie grzeczny. Ty też nie musisz być idealnie spokojny przez 48 godzin. Możesz powiedzieć: „Jestem zmęczony, chwilę odpocznę.” Tak buduje się zdrowe święta.
- Wybieraj, co chcesz pielęgnować. Wspólne gotowanie, spacer po kolacji, rozmowa przed snem. Rytuały nie muszą być wielkie — mają być prawdziwe.
Może w tym roku spędzisz święta świadomie i po swojemu. Jeśli nie chcesz jechać do rodziny – nie jedź. Jeśli nie lubisz karpia – nie jedz. Jeśli kochasz swoje dzieci – powiedz im to. Ty też jesteś ważny w tej całej grudniowej historii. I jeśli te święta będą dla Ciebie trudne, pamiętaj – zawsze są inni mężczyźni, którzy mają podobnie. Zawsze są też tacy, którzy odbiorą telefon, jeśli zadzwonisz.
Wszystkiego dobrego!