Mogłoby się wydawać, że skuteczność naszych dążeń jest przede wszystkim uwarunkowana wytrwałością: nie odpuszczasz i to czyni Cię zdobywcą! Świat jednak wcale nie należy do ludzi obdarzonych jedynie determinacją. Najwytrwalsi posiadają coś, co nie zawsze widoczne jest na pierwszy rzut oka, lecz pozostaje niezbędne: łagodnością.
Kluczowe w każdym skutecznym zaangażowaniu są chwile, gdy dopada Cię poczucie zniechęcenia lub złość na własną niekonsekwencję. W tych momentach albo rzucisz ręcznik, albo pozwolisz, by ktoś nim nad tobą pomachał dając wytchnienie.
Łagodnie w napięciu
Gdy ambitnie rzucamy się w zaangażowanie a ono napotyka na trudności i niepowodzenia – naturalnym odruchem jest napięcie. Szybko informuje nas o nim nasze ciało. Twardniejący kark, ból pleców, czasami ścisk żołądka.
To właśnie w nich kumuluje się złość i frustracja. I ten stan bynajmniej nie potrzebuje dociśnięcia gazu, ale zatrzymania i troski. Tym właśnie zajmuje się łagodność. Jest ona jak delikatny na początku masaż. Gesty, które z wyczuciem mówią napięciu – : widzę Cię – nie będę Cie forsował.
Ten nowy styl bycia w sytuacjach stresu, jaki naturalnie dąży się w dążeniach – przynosi ogromną zmianę. Nie „trzymasz się za mordę”, ale łagodzisz niepokój – nie odpuszczając działania. Przestajesz traktować siebie okrutnie, ale nie staje się to pobłażliwością, czy folgowaniem sobie.
Od kilku lat z ogromnym uznaniem inspiruję się koncepcją ACT (terapia akceptacji i zaangażowania). Tu właśnie znajdziemy propozycję pracy nad sobą, która łączy w sobie oba istotne wymiary mądrych i zdrowych zmian: łagodnie przyjmujesz rzeczywistość, równocześnie wracając niestrudzenie do obranego kierunku swoich wyborów, kierowanych wartościami. Łagodny szacunek do uczuć i konsekwencja w dążeniach.
Łagodnie w przegranej.
ŁAGODNOŚĆ SIERPNIA
Radość łagodna. Radość na wskroś.
Bez palpitacji i wysokich temperatur.
W słońcu, w zieleni, w niebieskości
rzeczywistej i metaforycznej.
Wśród nagłych wybuchów śmiechu.
Pod kopułą z błękitu.
Liżę rany.
Zbieram siły.
Obliczam szansę.
Wzmacniam mięśnie.
Dokarmiam wyobraźnię.
Szykuję się do skoku.
Łagodność wzbiera, jest coraz gęstsza.
Dziękuję za życie.
Łagodnieję, radosny.
Skaczę, nie sięgam,
przegrywam szczęśliwy
Jerzy Szymik
Zwłaszcza, gdy przyzwyczailiśmy się do okrucieństwa wobec siebie w chwilach porażek, potrzebujemy tym żarliwiej zaprosić postawę o której pisze poeta. Im większy perfekcjonizm – większej amortyzacji wymaga w momentach poczucia klęski.
W jednym z najmocniejszych moralnych tekstów naszej cywizacji, tzw kazaniu na Górze – pojawia się zdanie, które streszcza najdobitniej nasz temat:
„Szczęśliwi łagodni, oni bowiem dotrą do celu”.
9 czerwca o 19.00 zapraszam na warsztaty online: Potęga łagodności. Kiedy i jak otwierać się na jej potężne oddziaływanie w naszym życiu.

kontakt@wojciechjedrzejewski.pl