Napięcie
– Inaczej powinienem był sobie to życie ułożyć – usłyszałem w jednej z rozmów.
– Powiesz o tym coś więcej? – dopytałem
– Teraz jestem już stary, no może nie stary, ale starszy. Wszystko mnie boli. Coraz bardziej mi się nie chce. I mam wrażenie, że wszyscy dokoła coś mają, pokończyli jakieś szkoły, będą mieli jakąś emeryturę. A ja …. zostaję z niczym. I nie wiem, co mogę z tym zrobić. Nie potrafię się przemóc. Niby rozumiem, że mogę odkładać pieniądze i inwestować, ale nie potrafię. Zarabiam dużo i wydaję wszystko. Ciągle żyję w tym napięciu.
────────
Napięcie. Sposób na życie.
Nie wybieramy go sami. Nikt o zdrowych zmysłach nie wybrałby napięcia — takie życie sporo kosztuje. Napięcie często dostajemy „w spadku” – rodzimy się w takich domach, wychowujemy w takich rodzinach. Pełnych niepokoju.
Nasze ciało szybko uczy się, że zaraz coś może się wydarzyć – że cisza w domu zwiastuje burzę. Przygotowuje się. Napina.
W pewnym momencie napięcie staje się stałym wzorcem, który przyjmujemy w życiu. Nawet gdy mieszkamy gdzie indziej, w ciele wciąż brzmi tamten rytm. Aktywuje się w relacjach, w pracy, w codziennych sytuacjach.
Pamiętam jedną z rozmów z moim terapeutą, kiedy zacząłem odczuwać „dziwny”, jak mniemałem wówczas, stan. Przez moją głowę nie przepływały ciągle myśli, nie planowałem co zrobię, jeśli wydarzy się x, nie zastanawiałem się co ktoś miał na myśli mówiąc to i owo. Powiedział wówczas: „doświadcza pan spokoju. Nie jest pan na froncie, więc dla pana to nowe uczucie”.
Być może znasz to ze swojego doświadczenia — chcesz czegoś, masz potrzebę, a życie nie wygląda tak, jakbyś tego chciał. Słyszysz „powinieneś zrobić to”, „musisz być taki”, „nie możesz robić siak”. Chcesz to zmienić. Chcesz się zmienić — bo czasami trudno Ci wytrzymać samemu ze sobą. Chcesz, ale coś Cię blokuje. Działanie, które planujesz zostaje zatrzymane. A Ty pozostajesz w napięciu.
────────
Napięcie bywa nie do zniesienia.
Więc uczymy się je znosić. I radzić sobie na różne sposoby. Czasami zamykamy się w sobie – jesteśmy oschli dla bliskich, czasami wybuchamy z błahego powodu. Oczekujemy, że ktoś się domyśli, a jeśli tak się nie dzieje – cierpimy.
Czasami pijemy. Bierzemy narkotyki. Uprawiamy kompulsywny seks. Wszystko, aby się rozluźnić. Aby się wyregulować – chociaż rzadko myślimy o tym właśnie w ten sposób.
────────
Rzadko rozmawiamy.
Bo o napięciu trudno się rozmawia. Sama rozmowa sprawia, że stajemy się bardziej napięci. Zaciskają się nam szczęki, zaczyna dzwonić w uszach, odczuwamy niepokój i poddenerwowanie. Pojawiają się teksty „inni mają gorzej”, „ale nie ma do czego wracać”. Chcemy uciec.
Odczuwamy wstyd. Wstyd, że nie dowozimy. Że nie dajemy rady – bo przecież inni sobie radzą. To napięcie często podtrzymują cudze głosy w naszej głowie – te wszystkie „musisz”, „powinieneś”, „nie możesz”. Kiedyś pomagały przetrwać, dziś nie pozwalają odpocząć.
────────
Napięcie nie zawsze boli.
Często daje poczucie kontroli i „bycia w grze”. Szczególnie jeśli „dajemy radę” – odnosimy sukcesy i wystarczająco dobrze się nam układa. Napięcie pozwala działać – ale odbiera zdolność czucia. Trzyma w ryzach emocje, relacje, ciało. Ponieważ działa i sprawdza się w życiu, często płacimy tę cenę. W ten sposób napięcie nas chroni – tak samo, jak robiło to kiedyś w domu.
────────
Z napięciem nie da się wygrać siłą.
Nie można go „rozluźnić” poleceniem z głowy. To, co w napięciu jest ściśnięte, potrzebuje raczej zostać zauważone i zaakceptowane.
Czasami dobrym sposobem jest po prostu ujawnienie napięcia – powiedzenie o nim. Wówczas okazuje się, że z jednostkowego doświadczenia staje się przeżyciem większej liczby osób.
────────
Co się dzieje, kiedy zaczynamy widzieć swoje napięcie?
Często pojawia się lęk, złość, strach. Te uczucia zawsze tam były. Pod napięciem. Później pojawia się spokój. Bo chociaż życie dokoła nie zmienia się zbyt wiele — zmieniam się ja. I wiem też, że niektórych rzeczy już nie mogę. Ale to już nie generuje napięcia.
Generuje smutek, złość, rozczarowanie ale też zgodę, akceptację, radość i dumę z tego kim jestem i co w tym życiu udało mi się osiągnąć. Pozwala dostrzec nowe możliwości i ścieżki rozwoju, do których wreszcie mogę mieć dostęp.
Spokój nie przychodzi z zewnątrz.
Spokój przychodzi wtedy, gdy wreszcie przestajemy się napinać.
_________
A Ty – napinasz się czy już jesteś spokojny?