Odwaga w myśleniu jest potrzebna tam, gdzie dopuszczenie do siebie trudnej prawdy, może niebezpiecznie podprowadzić pod próg poważnych decyzji.
Nic dziwnego, że kiedy przeczuwamy znaczące, chociaż jeszcze potencjalne skutki odważnego myślenia – potrafimy zrobić dużo, aby nacisnąć hamulec. Nauczyliśmy się to robić na wiele sposobów.
Jedna ze strategii utrzymania swojego myślenia w bezpiecznych granicach to wykrojenie jakiegoś fragmentu obrazu, z pominięciem całości.
Jeden z moich znajomych z przejęciem mówił o tym, że za bardzo uszczupla domowy budżet, wydając pieniądze na alkohol, który coraz bardziej zagarniał jego wolność. W związku z tym postanowił, poza swoją etatową pracą, udzielać korepetycji, żeby móc pić bez naruszania pensji.
Uznał tylko mały fragmencik dużego tematu skutków alkoholu w swoim życiu!!
Nie odważył się popatrzeć szerzej: na to jak jego picie wpływa na relacje z rodziną, na jego własne zdrowie. Nie mógł zobaczyć więcej – gdyby to bowiem zrobił podprowadziłoby go to pod próg jedynej w jego sytuacji rozsądnej decyzji – o abstynencji.
Nie lubimy tego progu, nie chcemy się tu zbliżać. Patrzymy wtedy wąsko, pomniejszając powagę skutków naszego sposobu życia i wyborów.
Odwaga myślenia próbuje przepchać się przez te ciasne granice, aby móc spełnić swoją misję: poprowadzenia do adekwatnych, mocnych i uczciwych etycznie decyzji.
Jest jak dowódca, lider czy prorok usiłujący pociągnąć do poważnych zmagań o wielkie wartości.
W mojej pracy z ludźmi, którzy tkwią w stanie rozmywania powagi swojej egzystencjalnej prawdy, zadaję im pytanie: czego się boisz? Wizja jakiej niewyobrażalnej zmiany paraliżuje twój umysł, a w ślad za tym wolę?
Brak odwagi myślenia bierze się z przerażenia, że miałaby się dokonać zmiana, przed którą się wzdragasz.