Stanowisko Masculinum
W ostatnich dniach pojawiła się dyskusja wokół działań posła Marcina Józefaciuka, który zwrócił uwagę na rozwiązania równościowe dotyczące kobiet i mężczyzn.
W debacie publicznej, na łamach znanego periodyku o orientacji feministycznej, bardzo szybko padło słowo „manosfera”.
To wygodna etykieta.
Problem w tym, że coraz częściej używa się jej nie po to, żeby opisać realne zjawisko radykalizacji, ale , żeby zamknąć usta każdemu, kto mówi: sprawdźmy, czy system rzeczywiście traktuje kobiety i mężczyzn równo.
Jako Masculinum jasno mówimy: wspieramy działania równościowe. Wspieramy rozwiązania, które uwzględniają realne potrzeby kobiet. Bolesna menstruacja, ciąża, macierzyństwo, zdrowie reprodukcyjne – to są rzeczywiste doświadczenia, których nie wolno lekceważyć.
Ale równość nie może polegać na tym, że o jednych grupach wolno mówić z troską, a o innych tylko podejrzliwie.
Jeśli ktoś pyta o sytuację mężczyzn, ojców, chłopców, pracowników, osób w kryzysie psychicznym, to nie oznacza automatycznie, że atakuje kobiety. Naszym zdaniem to oznacza, że domaga się pełniejszej rozmowy.
Szczególnie niebezpieczne jest przedstawianie troski o mężczyzn jako czegoś z natury podejrzanego. Mężczyźni mają wyższe wskaźniki samobójstw. Rzadziej korzystają z pomocy psychologicznej i medycznej. Częściej wypadają z systemu wsparcia. Wielu ojców czuje się niewidzialnych w debacie o rodzinie.
Chłopcy coraz częściej przegrywają w edukacji i rzadziej trafiają na studia. To nie są „manosferyczne obsesje”. To są realne problemy społeczne, które dotyczą mężczyzn i nie możemy już obok nich przechodzić obojętnie. Tym bardziej nie zgadzamy się na ich deprecjonowanie.
Można oczywiście krytykować konkretne pomysły, język, rozwiązania czy interwencje. Zasłanianie się wyłącznie „manosferą” za każdym razem, gdy ktoś mówi o braku równowagi w działaniach równościowych, jest co najmniej nie w porządku.
A czasem jest po prostu manipulacją.
Równość nie polega na tym, że kobiety i mężczyźni mają udawać, że są tacy sami.
Według nas równość polega na tym, że ich realne potrzeby są widziane, nazywane i traktowane poważnie. Także wtedy, gdy te potrzeby są różne.
Dlatego popieramy kierunek działań, które domagają się uważniejszego przyjrzenia się sytuacji mężczyzn.
Nie jest to przeciwko kobietom ani w kontrze do kobiet. Ani też nie po to, żeby odbierać komukolwiek prawa.
To wręcz zaskakujące, że musimy tu o tym pisać
W naszym odczuciu chodzi tu o to, żeby rozmowa o równości była naprawdę rozmową o równości.
Jacek Masłowski