Jak to jest z tym męskim ego? (ME). Czym ono jest? Po czym poznać, gdy przywoływanie go w sporze jako zarzut staje się manipulacją. Kiedy faktycznie ujawnia się nasza drażliwa część niezdolna do skruchy, gdy byłoby to najbardziej adekwatne?
Najczęściej ten temat pojawia się w kontekście nadmiernego podkreślania swojej roli, trudności w przyznawaniu się do błędów, czy odmowy sięgnięcia po pomoc.
W takich sytuacjach ostrze zarzutu słusznie kłuje nas tam gdzie powinno zaboleć. Te bowiem przywary mogą doprowadzić do rozpaczy ludzi, którzy nas kochają.
ME potrafi być jak pancerz, który czyni nas niedostępnymi w raniący dla nas samych i bliskich nam ludzi, sposób. Chowa się za nim przestraszony chłopiec, rozżalony nastolatek i nieodpowiedzialny młody dorosły.
Autentyczne spotkanie i rozmowa nie są wówczas możliwe. Szansę na porozumienie zabierze bowiem w takich sytuacjach oburzenie, lub żal, które czynią nas niezdolnymi do słuchania, racjonalnej polemiki lub skruchy.
Męskie ego (ME) oddziela. Odwaga zaś przedstawiania swojej racji bez przemocy, lub uznanie swojej winy, lub błędu – otwiera na porozumienie w szczerości, lub/i pojednanie.
Tak jak wspomniałem na początku – zarzut o ME może być jednak sposobem odmowy przyjmowania również naszej perspektywy w sporze.
Ta nieuczciwość poprzez atak również buduje bariery w relacji, które z kolei nas mogą doprowadzać do rozpaczy.
Jak to wygląda u Ciebie, w Twoich relacjach?
Zapraszam Cię do rozmowy na ten temat na moim fb, lub poprzez maila.
Wojciech Jędrzejewski
kontakt@wojciechjedrzejewski.pl