Ten stan potrafi nam dać nieźle popalić. Może to być ogień oczyszczenia, który da energię do naprawiania rzeczy, albo będzie parzyć bezsensowym cierpieniem.
To temat, gdzie nierozłącznie splata się ze sobą to, co duchowe z tym, co emocjonalne.
Nie zawsze jednak oba te wymiary współgrają ze sobą. A od ich współpracy zależy dojrzałość naszych przeżyć i postaw. Mogą się nam przydarzyć następujące warianty.
1.Nie widzę i nie czuję winy.
Są ludzie, którzy mają etyczną dysfunkcję w zauważaniu i zdolności nazywania tego, co poprzez ich zachowanie generuje zło. Te osoby często nie są w stanie dostrzec nawet własnej współwiny, nawet, gdy dla wielu ich przyjaciół jest ona bezsprzeczna. Skoro nie widzą, nie mogą też czuć.
2.Czuję, lecz nie rozpoznaję swojej winy
W tej wersji uczestniczą ludzie wychowani w opresji, gdzie zarzut o winę był na porządku dziennym. W większości przypadków dokonywało się to bez żadnego, sensownego związku z rzeczywistością. Np. dziecko, które było obciążane odpowiedzialnością za zły nastrój rodzica, który dodatkowo znajdował upust w nadużyciu alkoholu lub przemocy. „To przez Ciebie tata był zły i poszedł się upić”, słyszą nader często. Takie osoby stają się podatne w późniejszym życiu na bycie obarczonymi winą nawet tam, gdzie nie tylko jej nie ponoszą, ale wręcz stają się ofiarami krzywdzicieli. „Zmusiłaś mnie to tego, sprowokowałaś” – potrafi powiedzieć kat wobec ofiary.
3.Widzę, lecz nie czuję.
Z różnych powodów możemy umieć rzetelnie nazwać nasz destrukcyjny wpływ w jakichś okolicznościach, bez zdolności odczucia emocjonalnej wagi tego, co się stało. To nienajgorszy scenariusz w kontekście dwóch powyższych. Mogę na „rozum” (czyli sumienną ocenę tego, co zrobiłem) wiedzieć, że zachowałem się niewłaściwie, nieetycznie, i w oparciu o taką świadomość podjąć kroki naprawy uczynionego zła. Kłopot może się pojawić w bezpośrednim kontakcie z osobą pokrzywdzoną, której prawdopodobnie zabraknie odczuwalnego przeżycia wyrażonego żalu.
4. Widzę i czuję.
To oczywiście optymalna sytuacja. Rozum koryguje uczucia, a uczucia pogłębiają doświadczenie przeżywanej winy. Zwiększa to szansę na adekwatność reakcji.
A Ty, gdzie jesteś w tej typologii i co zamierzasz z tym zrobić?