Sztuka tracenia - Masculinum - Dedykowane mężczyznom
Logo
  • Szkoła Psychoterapeutów
    • Warsztat Świadomość – rekrutacja do szkoły
    • Kurs podstawowy (2 lata)
    • Kurs Zaawansowany (2 lata)
    • Superwizja
    • Kurs Psychologii
    • Kurs Podstaw wiedzy medycznej
    • Najczęściej zadawane pytania
  • Instytut
  • Fundacja
  • Portal
  • Męskie Kręgi
  • Warsztaty
  • Konto
  • Kontakt
  • Umów wizytę
Umów wizytę
Umów wizytę

Sztuka tracenia

Przejrzę  w chmurze  miniatury zdjęć –  wspomnienia  swoich strat i zaproszę je na spotkanie. Najlepiej na żywo, chociaż w wyjątkowych okolicznościach niech przynajmniej wyślą głosówkę, film, lub tekst. Co mi powiedzą zwłaszcza te najdotkliwsze?  O jakim smutku napiszą wiersze? Może niektóre z nich wybiorą formę traktatu filozoficznego, lub moralitetu. Któraś z nich wypowie się w formie medytacji tchnącej zaufaniem do tajemnych zrządzeń? A co ze stratami, których pustka nigdy nie zabliźniła się sensem?

Gdy już wszystkie wybrzmią wszystkie opowieści, jaką barwę przybierze cisza? Czy na jej dnie pojawi się  się słowo i jaką wypowie treść? Czy zdoła nadać kształt nadziei, czy tak ułoży frazy, by rymowały się z sensem?

 

Pewnego wieczoru człowiek postanowił zaprosić wszystkie swoje straty na kolację.

Nie było to łatwe przedsięwzięcie. Niektóre dawno już nie dawały znaku życia. Inne odzywały się niespodziewanie, zwykle w najmniej odpowiednich momentach. Jeszcze inne mieszkały w nim tak długo, że właściwie przestał odróżniać je od siebie.

Wysłał zaproszenia. Niektóre listami, inne przez posłańców, a do tych najbardziej nieuchwytnych — przez pamięć.

Napisał krótko:

Zapraszam Was na spotkanie. Chciałbym Was wysłuchać. Nie obiecuję, że zrozumiem. Nie obiecuję, że przebaczę. Nie obiecuję nawet, że przestanę za Wami tęsknić. Ale chciałbym, żebyście wreszcie mogły przemówić.

Przygotował długi stół. Nakrył go białym obrusem, ustawił świece i postawił na środku wazon z gałązką, która od dawna nie miała liści. Nie wiedział dlaczego właśnie ją wybrał. Może dlatego, że przypominała mu coś, czego nie potrafił nazwać.

Pierwsza przyszła Utrata Dzieciństwa. Była drobna, miała potargane włosy i przyniosła ze sobą zapach mokrej ziemi po letnim deszczu.

— Nie jestem taka straszna, jak o mnie myślisz — powiedziała. — Pamiętasz, jak potrafiłeś czekać na wakacje, jakby miały trwać wiecznie? Chciałam ci przypomnieć, że kiedyś umiałeś się dziwić.

Usiadła przy oknie.

Potem weszła Utrata Przyjaźni. Miała zmęczone oczy i nieco zbyt elegancki płaszcz.

— Nie będę opowiadać, kto zawinił — oznajmiła. — Oboje wiemy, że prawda nie mieści się w jednym zdaniu. Przyszłam tylko powiedzieć, że nie wszystko, co się kończy, było pomyłką. Niektóre rzeczy były piękne, nawet jeśli nie potrafiliśmy ich ocalić.

Zajęła miejsce naprzeciwko.

Przyszła też Utrata Miłości. Nie przyniosła niczego. Usiadła i przez dłuższą chwilę patrzyła na człowieka.

— Mógłbyś przynajmniej zapytać, czy za mną tęsknisz, czy za sobą z tamtych czasów — powiedziała w końcu.

Człowiek spuścił wzrok. To pytanie nie mieściło się w żadnej z przygotowanych przez niego odpowiedzi.

Pojawiła się Utrata Możliwości. Była niespokojna, mówiła szybko i miała przy sobie kilka walizek.

— Mogłeś wyjechać. Mogłeś zostać. Mogłeś powiedzieć. Mogłeś nie powiedzieć. Mogłeś wybrać inaczej. Pamiętasz? — wyliczała. — Przez lata karmiłeś mnie tymi wszystkimi wersjami życia, które nigdy się nie wydarzyły.

— A czy któreś z nich było naprawdę lepsze? — zapytał.

— Nie wiem — odpowiedziała. — Ale zajmowałam w tobie bardzo dużo miejsca.

Wtedy przy stole zrobiło się ciasno.

Przyszła jeszcze Utrata Złudzeń. Była surowa, niemal nieprzyjemna.

— Nie zapraszaj mnie do wspomnień z sentymentem — powiedziała. — Nie jestem pięknym rozczarowaniem. Jestem prawdą, której długo nie chciałeś zobaczyć.

— Czy musiałaś tak boleć? — zapytał człowiek.

— Nie wiem. Ale może dzięki mnie przestałeś mylić nadzieję z zaprzeczaniem.

Usiadła obok Utraty Możliwości. Obie nie przypadły sobie do gustu.

Wreszcie, kiedy wydawało się, że wszyscy już przyszli, drzwi otworzyły się raz jeszcze.

Weszła Utrata, której człowiek najbardziej się obawiał.

Nie miała imienia. Nie przyniosła żadnego przedmiotu. Nie opowiadała historii. Była związana z kimś, kogo już nie było, i z pustką, której nic nie potrafiło wypełnić.

— Nie mam ci niczego do wyjaśnienia — powiedziała.

— Może mogłabyś chociaż powiedzieć, po co się wydarzyłaś?

— Nie po coś — odparła. — Wydarzyłam się. Nie każda krzywda jest lekcją. Nie każde odejście prowadzi do czegoś lepszego. Nie każda pustka czeka, aż wypełnisz ją sensem.

Człowiek chciał zaprotestować, ale nie znalazł słów.

Przy stole zapanowało milczenie.

Wtedy odezwała się najmłodsza z zaproszonych — Utrata, o której człowiek prawie zapomniał. Była niewielka, ledwie widoczna, i dotąd nie zabierała głosu.

— Czy mogę coś powiedzieć? — zapytała.

Wszyscy odwrócili się w jej stronę.

— Myślę, że przez cały czas czekałeś, aż któraś z nas powie ci, że wszystko miało sens. Że niepotrzebnie cierpiałeś, że nic nie zostało zmarnowane, że w gruncie rzeczy powinieneś być wdzięczny. Ale może dzisiejsze spotkanie nie jest po to, żebyśmy cię pocieszały.

— A po co? — zapytał.

— Żebyś przestał nas wypierać. I żebyś przestał oddawać nam całe swoje życie.

Człowiek spojrzał na stół. Zobaczył, że każda strata zajmuje swoje miejsce. Niektóre siedzą blisko niego, inne na samym końcu. Jedne mówią głośno, inne milczą. Żadna nie zniknęła. Żadna nie została odwołana.

Ale po raz pierwszy nie siedział z nimi sam na sam.

— Czy teraz już odejdziecie? — zapytał.

— Niektóre z nas tak — odpowiedziała Utrata Dzieciństwa. — Inne pewnie jeszcze wrócą. Są takie, które będą ci towarzyszyć do końca. Ale nie musisz już codziennie urządzać dla nas uczty.

— A co mam zrobić z tym wszystkim, co powiedziałyście?

— To już nie należy do nas — odparła Utrata Przyjaźni.

Goście zaczęli wstawać. Jeden po drugim opuszczali pokój. Niektórzy pożegnali się uśmiechem, inni bez słowa. Utrata Miłości odwróciła się jeszcze w drzwiach, jakby chciała coś powiedzieć, ale zrezygnowała. Utrata Bezsensu — bo tak człowiek nazwał tę ostatnią — wyszła jako ostatnia.

Kiedy zamknęły się drzwi, człowiek nie poczuł ulgi. Nie poczuł też, że wszystko zostało uporządkowane. Na stole pozostały okruszki, kilka niedopitych kieliszków i puste krzesła.

Usiadł.

Długo patrzył na gałązkę stojącą w wazonie. Wydawała się jeszcze bardziej sucha niż wcześniej. Pomyślał, że powinien ją wyrzucić. Potem jednak zostawił ją na miejscu.

Za oknem zaczynało świtać.

Nie wiedział, czy jego straty nadały życiu jakiś sens. Nie wiedział, czy kiedykolwiek uda mu się pogodzić z niektórymi z nich. Nie wiedział nawet, czy następnego dnia nie wrócą ze zdwojoną siłą.

Ale wiedział już coś innego.

Nie musi każdej stracie budować pomnika. Nie musi też wymazywać jej śladów. Może pamiętać, tęsknić, płakać, czasem się złościć. Może pozwolić, by niektóre pytania pozostały bez odpowiedzi.

A przede wszystkim — może wstać od stołu.

Kiedy podniósł się z krzesła, zauważył, że na białym obrusie, tuż obok wazonu, leży mały skrawek papieru. Nie było na nim podpisu. Widniało tylko jedno zdanie:

Nie wszystko, co utraciłeś, musi zostać odzyskane. Nie wszystko, co utraciłeś, musi zostać zrozumiane. Ale nie oddawaj temu, co minęło, prawa do decydowania o tym, co jeszcze może się wydarzyć.

Człowiek złożył kartkę i schował ją do kieszeni.

Potem otworzył okno.

Do pokoju wpadło chłodne powietrze. Świece dogasały. Na ulicy ktoś szedł do pracy, gdzieś zaszczekał pies, a w sąsiednim domu zaczęto parzyć kawę.

Zwyczajny dzień rozpoczynał swoje istnienie.

I człowiek — choć nadal był kimś, kto wiele utracił — postanowił w nim uczestniczyć.

 

TA JEDNA SZTUKA

W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy;

tak wiele rzeczy budzi w nas zaraz przeczucie

straty, że kiedy się je traci – nie ma sprawy.

 

Trać co dzień coś nowego. Przyjmuj bez obawy

straconą szansę, upływ chwil, zgubione klucze.

W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy.

 

Trać rozleglej, trać szybciej, ćwicz – wejdzie ci w nawyk

utrata miejsc, nazw, schronień, dokąd chciałeś uciec

lub chociażby się wybrać. Praktykuj te sprawy.

 

Przepadł mi gdzieś zegarek po matce. Jaskrawy

blask dawnych domów? Dzisiaj – blady cień, ukłucie

w sercu. W sztuce tracenia łatwo dojść do wprawy.

 

Straciłam dwa najdroższe miasta – ba, dzierżawy

ogromniejsze: dwie rzeki, kontynent. Nie wrócę

do nich już nigdy, ale trudno. Nie ma sprawy.

 

Nawet gdy stracę ciebie (ten gest, śmiech chropawy,

który kocham), nie będzie w tym kłamstwa. Tak, w sztuce

tracenia nie jest wcale trudno dojść do wprawy;

 

tak, straty to nie takie znów (Pisz!) straszne sprawy.

ELIZABETH BISHOP

w przekładzie Stanisława Barańczaka


Tagi
#kryzys męskości #męska tożsamość #relacje #wspólnota #zarządzanie relacjami #związek
O autorze
Wojciech Jędrzejewski
Twórca coachingu przełomu opartego o model trzech kluczowych pytań.   Autor wielu publikacji i książek z zakresu psychologii głębi.  Coach w Masculinum.
Więcej u autorze
Więcej wpisów autora
Powiązane artykuły

To również może Cię zainteresować

Żal kieliszek ściska… czyli o żalu po stracie nałogu.
Data
29.10.2026
Potęga sprawiedliwości
Data
27.10.2026
Cena bycia DZIELNYM !!
Data
23.10.2026
Co zrobić z doświadczeniem krzywdy?
Data
20.10.2026
Zobacz więcej

Instytut Zdrowia Psychicznego Masculinum

Dowiedz się więcej

Fundacja 
Masculinum

Dowiedz się więcej

Portal Masculinum to źródło rzetelnej wiedzy i inspiracji o męskości i rozwoju mężczyzn.

Instytut Zdrowia Psychicznego Masculinum s.c
NIP: 797 208 82 91

Poznaj nas bliżej
Fundacja
  • Fundacja
  • Aktualności
  • Kontakt
  • Regulamin Terapii i warsztatów
Instytut
  • Instytut
  • Aktualności
  • Książki
  • Kontakt
  • Regulamin Terapii i warsztatów
Edukacja i rozwój
  • Szkoła Psychoterapii Gestalt
  • Wymagania i regulamin Szkoły Psychoterapeutów Gestalt ITEG
  • Męskie Kręgi
Więcej
  • RODO
  • Portal
  • Kontakt
logo stopka
© Masculinum 2026
|
Polityka prywatności
Realizacja: NOVEO - Agencja interaktywna
Newsletter

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco

Zarządzaj zgodą
Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Funkcjonalne Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych. Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
  • Zarządzaj opcjami
  • Zarządzaj serwisami
  • Zarządzaj {vendor_count} dostawcami
  • Przeczytaj więcej o tych celach
Zobacz preferencje
  • {title}
  • {title}
  • {title}