Wybór, który zmienia wszystko
Kilka lat temu podczas rozmowy z przyjacielem po raz pierwszy spotkałem się z ciekawym rozróżnieniem, które zainicjowało moje głębsze myślenie na temat wolności.
– „Widzisz”, powiedział Hubert, „ludzie dzielą się na zewnątrzsterownych, lub wewnątrzsterownych. Ci pierwsi czekają aż inni podejmą decyzję w ich sprawach, drudzy cenią sobie poczucie odpowiedzialności za własne życie i cały proces rodzenia się ważnych, egzystencjalnych wyborów”.
Sztuka osobistych wyborów
Zadaj sobie pytanie: – do jakiej postawy jest ci bliżej?
Spróbuj poobserwować siebie w sytuacjach, gdy stoisz na progu istotnych, lub nawet mniej znaczących wyborów. Co wtedy widzisz? Zaufanie do siebie, czy raczej niepewność? Które ścieżki są bardziej przedreptane: te do krainy własnego sumienia, autorefleksji, czy te wiodące do licznych doradców? Czego jest więcej: samotnej ciszy wobec powagi dylematów, a może gwaru głosów ludzi, o których sądzisz, że lepiej znają się na tobie, niż ty sama, sam.
Jakiś czas temu, wydawało mi się, że zewnętrzne okoliczności skłaniają mnie do podjęcia studiów doktoranckich. Temat doktoratu wydawał mi się ciekawy, mający szansę przydać się czytelnikom. Po kilku miesiącach od rozpoczęcia pracy uświadomiłem sobie, że ambitny pomysł przy tej ilości zajęć jakie wtedy miałem na głowie, jest mało realny do spełnienia. Równocześnie zrodziła mi się wizja książki, która byłaby próbą zmierzenia się z tematem odwagi prowadzącej do zmiany. Co wybrać? Po kilku tygodniach byłem wykończony rozstrzałem porad moich znajomych. Niepewność pogłębiała się z kolejnymi sprzecznymi życzliwymi sugestiami.
Byłem już wtedy uczestnikiem szkoły coachingu. Podczas jednej z sesji przedstawiłem mój dylemat i wtedy to, na własnej skórze, doświadczyłem porządkującej i rozjaśniającej siły coachingu.
Kontaktując się na różnych poziomach z sobą – na poziomie uczuć, przekonań, wartości i potrzeb – wyraźnie dostrzegłem, że bardziej zgodna ze mną będzie książka, niż doktorat. Stałem się od tego momentu pasjonatem metody przeżywania życiowych rozterek, tak, aby sięgać po rozwiązania, które łączą osobiste przekonania z dobrem, które wybieram.
Filozofia praktycznego życia.
Coaching jest praktyczną filozofią pogłębionej samoświadomości, szerokiego oglądu spraw do rozstrzygnięcia, co prowadzi od refleksji do przemyślanego działania. To sztuka sięgania po rożne perspektywy aby obejrzeć dokładnie przeżywane dylematy. To również otwierająca potęga pytań i sprawdzanie w jakiej mierze pojawiające się rozwiązania współgrają z osobistymi wartościami.
Symbolicznym ojcem tej drogi jest Sokrates. Filozof, zadający pytania, intelektualny prowokator rozkochany w ludzkiej dojrzałości i pragnący jej dla swoich rozmówców.
Marzą mi się fakultatywne zajęcia w szkole średniej i na studiach, które byłyby szkołą stawiania otwierających pytań kształtujących myślenie i przygotowujących do odpowiedzialnych decyzji. Praktyczna mądrość odkrywana warsztatowo, pomagająca uporządkować sferę decyzyjną, byłaby ogromną pomocą dla nich. Począwszy od wyboru kierunku studiów u maturzystów a skończywszy na rosnącej dojrzałości wobec osobistych dylematów, poszukiwań czy decyzji kierunków pracy zawodowej.
„Żyjemy w świecie stworzonym przez nasze pytania”. (David L. Cooperrider). Wewnętrzny świat naszych poszukiwań autentycznego życia może stać się duszącym więzieniem, gdy zamkną go kraty odpowiedzi pozbawione elastyczności i głębi jaką stwarza mądrość.
Zatrzymanie
Życie w nieustannym pędzie, zwłaszcza po torach wyznaczonych przez stereotypowe opinie, czy pozbawiony refleksji nacisk społeczny, zaczyna się wypłaszczać. Coaching w swojej karykaturze bywa widziany jako nakręcanie się na tzw „pozytywne myślenie” w sytuacji, gdy wszyscy widzą, że nie jest dobrze.
Początkiem wszelkiej zmiany jest zatrzymanie. Ono to może stać się punktem zwrotnym. Trzeba się zatrzymać, żeby pomyśleć i spojrzeć wielowymiarowo na sytuacje i decyzje konieczne do podjęcia, jeśli nie chcemy wciąż uciekać, bądź trwać w niszczącym nas bezruchu. Nie mamy się jednak na nic nakręcać, lecz raczej stanąć krytycznie obok pędzącej karuzeli bezmyślnych odruchów.
Istnieje w coachingu kategoria „mocnych pytań”. Można je poznać po tym, że zagadnięty przez nie jakby zatrzymywał się na chwilę, czując zaskoczenie własną niewiedzą w sprawach, które uznawał za oczywiste. Takie chwile często niosą wyciszenie i nową otwartość. Prowadzą do kontaktu z intuicyjną i pogłębioną własną wrażliwością.
Zatrzymanie ma też duchowy wymiar.
„W znieruchomieniu jest taniec,
w ciszy – pieśń,
a w środku chwili, która się zatrzymała,
można dotknąć wieczności.”
T.S. Eliot – „Cztery kwartety”
Duchowość to wyżyny, na które wspinamy się przerastając samych siebie. Coaching pytając o wartości pogłębia samorozumienie i pomaga tworzyć ambitną i porywająca wizję dobra, jakie człowiek może wydobyć z siebie i wnieść w życie innych
Przełom
W oparciu o te elementy praktycznej filozofii coachingu zacząłem zastanawiać się nad sztuką podejmowania decyzji. Decyzji, które miałyby siłę i dojrzałość konieczne do przełamania dotychczasowego impasu, poczucia niezdolności wyjścia z zakleszczenia, czy dezaktywowania prokrastynacji.
Analizując doświadczenie własne i potwierdzając w przełomach innych osób stworzyłem model, który nazwałem coachingiem przełomu. Pozwala on przejść przez trzy pytania, które rodzą dojrzałe decyzje.
Czego mam dość?
Czego pragnę?
Czego się boję?
Jeśli spojrzymy na przełomowe decyzje, których dostarcza nam historia wybitnych osób odnajdziemy w nich te trzy kluczowe kwestie.
Rosa Parks przez lata doświadczała upokorzeń wynikających z segregacji rasowej. Obowiązek ustępowania miejsca białym pasażerom, agresja kierowców autobusów, brak elementarnej godności – wszystko to narastało w niej stopniowo, aż osiągnęło punkt krytyczny. Tego dnia, gdy kierowca znów zażądał, by wstała, miała już „dość bycia traktowaną jak ktoś gorszy”.
Parks nie kierowała się gniewem. Kierowała nią wizja. Chciała normalności, w której każdy człowiek może podróżować, pracować i żyć bez permanentnego upokorzenia. Pragnęła równości, ale też zwykłego, podstawowego szacunku. Było w niej głębokie, wewnętrzne dążenie: pragnienie godności, które nie było abstrakcyjną ideą, lecz bardzo konkretną potrzebą człowieka zmęczonego redukowaniem go do koloru skóry.
Parks doskonale wiedziała, co grozi za odmowę: aresztowanie, utrata pracy, represje wobec bliskich, agresja ze strony władz. Bała się – jak każdy rozsądny człowiek Rosa Parks bała się konsekwencji, lecz jeszcze bardziej bała się życia, w którym nigdy nie stanie we własnej obronie.
Gdy niezgoda na niesprawiedliwości, pragnienie godności i świadomość ryzyka spotkały się w niej – nastąpił moment przełomu, Jej decyzja była prosta w formie i potężna w skutkach: „Nie wstanę”.
Taki rodzaj decyzji, jeśli uda się ją podjąć, ocala wewnętrzną, głęboką godność, która jest w nas wbudowana. Poczucie rezygnacji, niezdolności do reagowania, paraliż duchowy mogą zostać pokonane, a my zwyciężamy w walce o wolność i odpowiedzialność za dobro czekające na spełnienie.
Zdecyduj, aby decydować. Jest w tym szansa na głęboki powrót do własnego człowieczeństwa i podejmowania dojrzałych wyborów.
Zapraszam Cię do pracy ze mną w formie od kilku, do kilkunastu spotkań w których będziesz mógł przepracować swoje decyzyjne wyzwania, lub swoją sprawczość jako mężczyzna.