Open top menu
Jaki ojciec, taki syn – oby nie zawsze

Jaki ojciec, taki syn – oby nie zawsze


Ojciec – prawdziwy mężczyzna, wzór do naśladowania, przewodnik dla dorastającego (i dorosłego) mężczyzny. Czy aby zawsze? Drogi mężczyzno, nie idź na łatwiznę i bezrefleksyjnie nie podążaj za swoim staruszkiem. Dlaczego? Bo to nie zawsze jest dla Ciebie (i Twoich bliskich) dobre.

Mężczyźni coraz bardziej mnie zadziwiają. Czym mnie zadziwiają? Bystrością i samodzielnością nie zawsze. Zależnością od zdania innych starszych mężczyzn? Często. Nie mówię tutaj jednak o kolegach z pracy z dzieciństwa czy z podwórka. Mowa tutaj o ojcach. Zapytacie – a dlaczego mieli by się ich nie radzić? W końcu są bardziej doświadczeni oraz mądrzejsi. Oczywistością jest, że część ojców wspiera swoje dzieci, dąży do dobrych relacji z nimi. Mimo, że chcą pomóc swoim dzieciom, nie narzucają im swojego zdania, zachowują powściągliwość. Czekają, dają szansę na bycie mężczyzną.

Po drugiej stronie stoją ojcowie wszechwiedzący. Wybijający się nad synów i chętni do rywalizacji z nimi na każdej płaszczyźnie, co często w ich przekonaniu mylone jest z chęcią pomocy. Taka postawa, w mojej opinii jest obecnie dość popularna, preferowana przez pokolenia młodszych ojców, którzy patrząc na takiego mężczyznę dostrzegają stanowczość, pewność siebie, siłę, zaradność. Czyli, w ich opinii, atrybuty potrzebne do zaistnienia w obecnych czasach.

 Postawa wszechwiedząca jest atrakcyjniejsza

Obracam się w towarzystwie, głównie młodych ojców, w większości żonatych, idealnie wpisujących się w ojcowski kult jednostki. Wyniesione z domu schematy, nabyte w toku wychowania, aż nadto są widoczne w ich zachowaniach. Młodzi mężczyźni łakną chwili wolności od kajdanków małżeństwa i ojcostwa. Postawa wszechwiedząca jest dla nich atrakcyjniejsza od postawy wspierającej. Dlaczego? Zastanawiam się, czy to dla nich nie jest łatwiejsze, bardziej uporządkowane zaś hierarchia z góry ustalona a zadania konkretnie przydzielone. Brzmi jak plan, który można działać? Mężczyźni lubią działać, ale dlaczego coraz częściej są to działania dyktowane nieświadomie przez ich ojców? Przykładem, może być Piotr (imię zmienione), któremu urodziła się niedawno córka. Chłopak został ojcem w wieku 25 lat. Co zrobił, tuż po wyjściu żony dziecka ze szpitala? Zniknął na dwa dni aby świętować. W trakcie uzewnętrzniania swoich czynów, z niekrytą dumą stwierdził, że jego ojciec go przekonał argumentem, iż każdy facet powinien w ten sposób zamanifestować dumę z narodzin dziecka.

 Czas dla siebie

Starając się być chociaż trochę obiektywnym, należałoby stwierdzić, że każdy powinien mieć czas dla siebie. Na świętowanie czy jego brak. Powyższa sytuacja może być nawet bardzo rozwojowa, męskie grono, męskie rozmowy. Stereotypowo, jednak widzimy niestety, grupę facetów spożywających duże ilości alkoholu. Niejeden powie – ostatnie chwile wolności.

Czy tutaj kolejny raz nie ujawnia się zagubienie młodszego pokolenia w świecie zdominowanym przez kobiety i dzieci? Szukając własnej tożsamości rozpychają się więc łokciami, poszerzają jak mogą swoją męską strefę, tak jak ich ojcowie to robili.

W mojej opinii nie zawsze jednak dokonują trafnych wyborów w tym zakresie. Przykład: Bartek (imię zmienione), lat 23 nadrabia czas dla siebie siedząc ze swoim dwulatkiem na kolanach i grając w tym czasie w bardzo popularną grę gdzie się tłucze zombie, morduje dzieci i strzela z karabinu snajperskiego do wroga. Czy to już nie wyjście poza zdrowy rozsądek w tym rozpychaniu łokciami? Ojcowie starszych pokoleń, mieli czas dla siebie, potrafili go wypracować, różnymi sposobami. Obecni ojcowie również chcą go mieć, używają tylko narzędzi, które czasami są destrukcyjne dla nich samych.


Tomasz Kuźniar
Tomasz Kuźniar

Student trzeciego roku psychologii na Uniwersytecie Zielonogórskim. Interesuje się psychologią rodziny, w szczególności relacji ojciec-dziecko,